Włochy

Wenecja bez planu, czyli dlaczego czasem warto zostawić przewodnik w domu?

wenecja z dziećmi

Jedno z naszych najmilszych wspomnień z Tatr to Morskie Oko. Był czas, kiedy główny pieszy szlak był zamknięty z powodu remontu i można było się tam dotrzeć tylko przez Dolinę Pięciu Stawów. Dzięki temu bez problemu dostaliśmy łóżko w schronisku i mogliśmy do woli patrzeć na Morskie Oko – puste, bez ludzi. Cóż, to nic nowego, że piękne rzeczy chcemy mieć chociaż przez chwilę dla siebie. Dlatego jeśli chodził nam po drodze wyjazd do Wenecji, to teraz był idealny moment. W czasie pandemii, kiedy większość podróżujących została w domu, Wenecja znowu stała się widoczna.

Są miejsca, które onieśmielają nadmiarem. Jak Wenecja. To prawdziwa perła wśród miast na świecie, jedyna w swoim rodzaju. Za tę wyjątkowość płaci jednak wysoką cenę.
Przed pandemią wiele mówiło się o wprowadzeniu ograniczeń dla turystów, którzy zadeptywali miasto i niemal fizycznie „wypychali” z niego mieszkańców. Potem, wiosną 2020 roku nastąpiła wielka cisza. Wenecja opustoszała, ale razem z miastem opustoszał także zapewne miejski budżet.

Miasto odetchnęło, świat zalały nagrania kanałów, które odzyskały swój kolor.

Co będzie dalej? Trudno stwierdzić jak będzie wyglądała turystyka w Wenecji za kilka lat. Może pandemia pokazała, że trzeba coś zmienić? A może wręcz przeciwnie, uświadomiła mieszkańcom jak bardzo miasto jest już uzależnione od masowej turystyki? Przekonamy się pewnie za kilka lat.

Historia morskiej potęgi

Wenecja, dzisiaj po prostu włoskie miasto, kiedyś była światową potęgą. Warto sobie o tym przypomnieć żeby zrozumieć jej fenomen i wyjątkowość. Miasta Republiki Weneckiej rozsiane są wzdłuż całego wybrzeża Adriatyku. Dzisiejsze miasta Słowenii jak Piran, wiele miast chorwackich – one wszystkie mają wspólną wenecką historię.

Republika wenecka rozciągała się bowiem na Dalmację, Aleksandrię, ale też podporządkowywała sobie kolejne miasta dzisiejszych Włoch:  Bergamo, Padwę, Piacenzę.

Pamiętajcie, że mówimy o dawnych czasach przed XV wiekiem. O Italii jako jednym państwie nikt wtedy nie myślał. 

Niepodległe republiki i papiestwo walczyły wtedy między sobą o wpływy między Morzem Śródziemnym a Adriatykiem. Wenecja radziła sobie całkiem nieźle. Jako potęga morska dominowała na wodach śródziemnomorskich a z czasem, dzięki swojemu obywatelowi Marco Polo, nawiązała kontakty aż po Chiny. Republika kwitła.

Ale świat się zmieniał. Nowe szlaki handlowe powstałe po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba zdominowały handel, znaczenie Republiki Weneckiej zaczęło stopniowo spadać. Poza wojną o wpływy na morzach, o swoją niezależność Wenecja musiała walczyć także  z Habsburgami i Imperium Osmańskim. Nie udało się.

Republika upadła, w 1797 roku stała się częścią Austrii. Później przeszła pod panowanie Napoleona jako część Królestwa Włoch, wróciła do Austrii w ramach Królestwa Lombardzko-Weneckiego i ostatecznie stała się częścią niepodległych Włoch.

Śladem białych plam

Wenecja była dla nas zaledwie przystankiem w drodze na dłuższy urlop. Dwie noce, dwa dni. To naprawdę niewiele przy tym, ile rzeczy jest do zobaczenia. Nie chcieliśmy jednak zamienić pobytu w bieg między atrakcjami turystycznymi. Potraktowaliśmy ją bardzo odpoczynkowo – bez przewodnika, bez punktów do odhaczenia, bez napiętego planu dnia.

To bardzo wyzwalające pozwolić sobie być w takim miejscu z poczuciem, że się nic nie musi. Że nie trzeba zobaczyć wszystkiego, co jest must see. Spróbować wszystkiego, co weneckie. Być w każdym zakamarku wartym fotografii.

Zamiast tego były niespieszne spacery wzdłuż i wszerz, zachwyty nad tym, co NAM się podoba, lody, które są po drodze, a niekoniecznie z polecenia. Wenecja to miasto samograj: zachwycić można się każdym przesmykiem, skrzyżowaniem kanałów, kolejnym placem, wąskimi uliczkami, budynkami, które trwają i trwają, jakby nieświadome upływającego czasu.

wenecja tramwaj wodny
Vaporetto – czyli tramwaj wodny, podstawowy sposób na przemieszczanie się w Wenecji.

Przechadzając się tak bez planu, pomyśleliśmy, że to jest wolność podróżowania: odkrywać piękno według swoich subiektywnych odczuć a nie według przewodników. Bo kto decyduje o tym, co jest piękne?

Główne atrakcje takie jak Plac Św. Marka, Most Rialto czy Most Westchnień widzieliśmy, ale kiedy nie były to punkty docelowe i konieczne do zobaczenia traciły siłę oddziaływania. Plac św. Marka był zaskakująco pusty, kelnerzy w restauracjach czekali na klientów, którzy nie nadchodzili, muzycy na żywo grali muzykę dla uszu przechodniów, nie gości.

Nawet gołębie były inne niż te, których się spodziewaliśmy – chodziły, nie zaczepiając spacerujących, już bez nadziei, że ktoś tym razem rzuci im jakieś ziarenka. Było to miejsce jak każde inne w Wenecji w tym czasie: ciche i spokojne, tylko cena espresso zdradzała, że jesteśmy w miejscu wyjątkowym.

Spacerowaliśmy więc dużo dzielnicą Dorsodoro, w której mieszkaliśmy. Jest kameralna, cicha, spokojna w porównaniu do głównych szlaków Wenecji. Kanały, mosty i mostki, niewielkie sklepy, kawiarnie i place wyłaniające się niespodziewanie zza zakrętu.

Takie niespieszne odkrywanie miasta ułatwiał nam sposób przemieszczania naszego syna: biegnie on przed siebie i na rozdrożu spontanicznie podejmuje decyzję w którą stronę pójść. A ta decyzja często jest niepodważalna. Współgrało to z naszym bezplanem, po prostu chłonęliśmy okolice.

Nie jest łatwo zrzucić z siebie przekonanie, że powinniśmy pójść tam, zobaczyć to, skręcić w tę uliczkę bo właśnie tutaj czeka na nas coś wyjątkowego. Ale kiedy odpuściliśmy, okazało się, że wyjątkowe miejsca czekają na nas za każdym zakrętem. Głównie tam, gdzie w przewodniku są białe plamy.

W Wenecji znaleźliśmy codzienność w niecodziennych dekoracjach. I chociaż zapewne nie znalazłeś tu odpowiedzi na pytanie co zobaczyć w Wenecji, to mamy nadzieję, że zasialiśmy wątpliwość: czy koniecznie trzeba się nad tym zastanawiać? Może tym razem warto się wybrać bez planu?

Wenecja – Informacje praktyczne

Parkingi

Parkingi w Wenecji są położone bardzo blisko starego miasta. Najtańszy jest parking Tronchetto, jest jednak położony najdalej od centrum (20 minut na piechotę niezbyt przyjemną ruchliwą drogą, kilka minut kolejką – 1,5€ za osobę)

Wózek

Wenecja to nie jest miejsce dla wózków. Każdy most to schody w górę, schody w dół, co jest bardzo uciążliwe. Zdecydowanie lepiej wziąć nosidło czy chustę.

Dzieci w Wenecji

Atrakcji dla dzieci jest mnóstwo: gondole, łódki, woda, masa witryn sklepowych. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie nad każdym kanałem są barierki a te, które są nawet na mostach czasem mają spore prześwity. Maluchy więc trzeba mieć na oku.

Ceny

we wrześniu roku pandemii ceny noclegów były zaskakująco jak na Wenecję niskie. Zjeść obiad można już za kilka euro jeśli omija się główne szlaki turystyczne. W normalnym czasie jest to miejsce dość drogie, stąd wielu podróżujących decyduje się na nocleg poza główną częścią Wenecji.

0 comments on “Wenecja bez planu, czyli dlaczego czasem warto zostawić przewodnik w domu?

Dodaj komentarz