Podróże z dzieckiem Słowenia

Słowenia z małym dzieckiem. Od Alp po Adriatyk – trasa na intensywny tydzień

słowenia co warto zobaczyć

Słowenia – kraj o powierzchni dwóch polskich województw, który zamieszkuje niewiele więcej osób niż Warszawę. Dobre miejsce na długi weekend? Niekoniecznie. Ten mały skrawek ziemi natura hojnie obdarzyła w niezwykłe miejsca, które można zwiedzać tygodniami!

To także znakomita propozycja na aktywną podróż z dziećmi – atrakcji jest tak wiele i są tak bardzo różnorodne, że jak wajchą można tylko dobierać poziom trudności według potrzeb. Oto nasza propozycja tygodniowej trasy po Słowenii z małym dzieckiem.


SŁOWENIA – TRZY SŁOWA O HISTORII I DWA O KULTURZE

Skojarzenia ze Słowenią złożone są z kilku podstawowych klisz: widok na Jezioro Bled, jaskinia Postojna i Alpy Julijskie z majestatycznym Triglavem. Ale tak naprawdę każde z tych miejsc jest w Słowenii spotęgowane i znajduje swoje mniej znane rozszerzenie. Niespełna 30 kilometrów za Bledem położone jest Jezioro Bohińskie (dla wielu piękniejsze niż słynny sąsiad), Alpy to także pasmo Kamnicko-Sawińskie i Karawanki a podziemne labirynty to nie tylko Postojna, ale także jaskinie szkocjańskie. Do tego dodajmy dolinę rzeki Socy z jej szmaragdową tonią, nadmorskie adriatyckie miasteczka, stylową Ljubljanę i pełne winnic wzgórza Mariboru.

– To róg obfitości dla takiego jak ja, który przyjechał z kraju, gdzie natura w swym procesie twórczym popadła w chwilową monotonię, jakby paleta barw akurat była na wyczerpaniu i dla geografii zostało tylko parę skąpo rzuconych plam piękna. A na to wszystko przyszła historia i zrobiła co swoje. Teraźniejszość dokłada swoje dwa grosze spychając problem estetyzacji przestrzeni do podziemia – tak sobie myślałem, wjeżdżając do Słowenii.

Do tego uładzonego kraju, który nawet na rogatkach miast wygląda jakby pozował do folderu reklamowego. Tylko zamiast spodziewanego jak na taką harmonię herzlich wilkommen wita nas serdeczne dobrodošli!

– Słoweńcy to zdrajcy słowiańskiej rozpierduchy – przypomniałem sobie słowa Andrzeja Stasiuka.

I faktycznie Słowenia jest krajem „na styku”. Słowiańskie pochodzenie zdradza w języku i tradycji, ale przez wieki była pod panowaniem Habsburgów, potem Austro-Węgier, by po upadku kraju Franciszka Józefa wejść w skład Królestwa Serbów Chorwatów i Słoweńców, a po drugiej wojnie światowej Jugosławii. Być może ta odrębność kulturowa pozwoliła Słoweńcom przejść stosunkowo łagodną drogę do ostatecznej niepodległości.

słowenia co warto zobaczyć
Słowenia – sielankowy krajobraz w Alpach Kamnicko-Sawińskich

– Przyjechałem tutaj, aby zobaczyć kraj, od którego zaczęła się ostatnia wojna na Bałkanach. Trwała dziesięć dni i zginęło na niej sześćdziesięciu sześciu ludzi. Bardzo możliwe, że jugosławiańska armia wycofała się tak prędko, ponieważ Serbowie poczuli, że znajdują się w kraju naprawdę obcym. Mała Słowenia okazała się zbyt duża dla Wielkiej Serbii. Co w końcu mieliby robić Serbowie w tym uporządkowanym kraju, który przypominał habsburski sen o cywilizacyjnej misji Cesarstwa? – pisał w „Jadąc do Babadag” Stasiuk.

Historię i geopolitykę kraju często można odgadnąć bez konieczności sięgania po książkę historyczną, za to zaglądając do talerza.

Słowenia jest klasycznym przykładem takiego kraju a jej kuchnia to mozaika złożona z wielu naleciałości. Jada się tu strudle (niemal odruchowo chciałoby się dodać „wiedeńskie), sznycle i kiełbasę. Ale w słoweńskich restauracjach znajdziemy też zawiesiste gulasze i paprykarze (rzecz jasna – węgierskie) i śródziemnomorskie risotto i gnocchi. W Ljubljanie jadłem risotto grzybowe – samozwańczo przeze mnie uznane ze danie typowo słoweńskie.

Mieszkańcy Ljubljany co weekend mogą delektować się nie tylko jedzeniem jako takim, ale też spożywaniem ulubionych dań w odpowiednio dobranej scenerii. Ze stolicy nad Adriatyk dojedziemy w godzinę. Niemal taka sama odległość dzieli od Ljubljany najpopularniejszy górski kurort – Krajnską Gorę (i skocznie w Planicy). Może dlatego nie wrażeniem tylko, ale faktem jest poczucie, że niemal każdy Słoweniec uprawia jakiś sport.

słowenia góry
W Słowenii szlakami wędruje mnóstwo rodziców z dziećmi

W Słowenii byliśmy w roku, w którym ten dwumilionowy kraj zdobył wicemistrzostwo Europy w siatkówce, pokonał w eliminacjach polską reprezentację piłkarską, a kolarz Primož Roglič wygrał Vuelta de España. Słoweńcy zostali też niedawno mistrzami Europy w koszykówce, a na skoczniach triumfy święcili skoczkowie (Peter Prevc, Jurij Tepes czy Robert Kranjec).

– Jesteśmy małym krajem i nie stać nas na marnowanie talentów – mówią Słoweńcy o swoich sukcesach.

Ale krótka obecność w słoweńskich Alpach pokazuje, że te dobre rezultaty to kwestia kultury. Fizycznej, ale też sposobu spędzania wolnego czasu. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy na szlakach tak wiele maluchów w chustach i nosidłach. Po drogach ciągną tabuny kolarzy – amatorów i profesjonalistów, podobnie jest nad morzem. Tak jakby bycie Słoweńcem oznaczało bycie w ruchu.

Dlatego też Słowenia to znakomite miejsce dla rodziców, którzy byli aktywni i tacy chcą pozostać,tylko teraz muszą szukać kompromisów by zagospodarować także „małych zawodników” 🙂

SŁOWENIA – CO WARTO ZOBACZYĆ – TRASA

Oto nasza propozycja trasy, którą zrobiliśmy w 8 dni. Mieszanka gór, natury, małych miasteczek, morza, okraszona wizytą w stolicy. Konkretnie wyglądało to następująco:

Dolina Logarska – Velika Planina – Jezioro Bled – Radovljica – Jezioro Bohińskie – Vogel (szlak na Sije) – Krajnska Gora – Planica – Jezioro Jasna – Przełęcz Vrstic – Dolina Soczy – Izola – Piran – Ljubljana.

Nie jest to zestawienie idealne i zupełnie pomija jaskinie (dla rocznego dziecka chyba jeszcze za wcześnie) oraz wschodnią Słowenię z Mariborem na czele. Na sam koniec zaproponuję też pewną modyfikację, bo po powrocie wiemy, że kolejność mogłaby być nieco inna i wzbogacona o jeszcze jedną atrakcję (za to jaką!).

DOLINA LOGARSKA

Dolina Logarska to po Bledzie jedno z najbardziej pocztówkowych miejsc w Słowenii. Asfaltowa szosa sielankowo prowadzi przez zieloną polanę a w tle wznoszą się wierzchołki Alp Kamnicko-Sawińskich. Dolina jest popularna, ale przede wszystkim wśród Słoweńców. Może dlatego, że położona jest dobre dwie godziny drogi od głównych górskich atrakcji Słowenii w rejonie Krajnskiej Gory.

Dolina Logarska - słynny widok

Internetowe fotografie Logarskiej trafiają do wyobraźni, ale dolina skażona jest jednym – dość poważnym błędem poznawczym. Zdjęcia zrobione są zazwyczaj z jednego miejsca w pobliżu Hotelu Plesnik. Pojawiające się zarzuty, że w „Logarskiej nie ma widoków po części są prawdziwe, bo oprócz głównego widoku, dolina wpada w las i ciągnie się asfaltową, nieprzyjemną drogą aż do parkingu, z którego rusza szlak do Wodospadu Rinka i schroniska (Frischaufov dom na Okrešlju). Piękne widoki są więc dostępne tylko na początku doliny. Mimo wszystko, to dobry punkt początkowy (z jedną przerwą z Górnego Śląska do doliny można dojechać w 8 godzin).

Logarska stanowi idealną zapowiedź tego co czeka nas dalej, a polany z widokiem na alpejskie szczyty idealnie nadają się na odpoczynek po podróży.

Dolina Logarska cena i informacje praktyczne: wjazd do doliny jest płatny i kosztuje 7 euro. Wewnątrz doliny znajduje się kilka knajpek i restauracji a także miejsca noclegowe. Samochód można zostawić na kilku wyznaczonych parkingach (my zatrzymaliśmy się przy Hotelu Plesnik). Dolinę można też spokojnie przejechać na rowerze (choć wówczas piękne widoki skończą się jeszcze szybciej).

Dla dzieci zielone polany będą idealnym miejscem do zabawy. Dłuższy spacer z dziećmi wzdłuż doliny może być jednak uciążliwy bo często przejeżdżają samochody i trzeba cały czas być ostrożnym.

VELIKA PLANINA

Masyw Velikej Planiny to jedna z głównych atrakcji Alp Kamnicko-Sawińskich. Na rozległym terenie znajduje się pasterska osada złożona z kilkudziesięciu drewnianych szałasów. Aby tam dotrzeć najlepiej skorzystać z kolejki gondolowej, która wwiezie nas na krawędź płaskowyżu – najpierw wagonikiem, a następnie wyciągiem krzesełkowym. My skorzystaliśmy tylko z tej pierwszej opcji a dalej ruszyliśmy już na trekking.

velika planina osada

Piękną trasą z widokami na wapienne szczyty dwutysięczników docieramy do schroniska. Dalej ruszamy w stronę pasterskiej osady. Cała trasa od momentu opuszczenia gondoli zajmuje około 1,5 godziny (charakter szlaku jest umiarkowanie wysokogórski – zdecydowanie na nosidło, a nie na wózek).

Wycieczkę można rozszerzyć i odwiedzić zlokalizowane za osadą schroniska Dom na Veliki planini i Dom na Mali planini, a przy okazji zdobyć najwyższy szczyt masywu – Gradišče (1666m n.p.m.). W osadzie pasterskiej znajdziemy małą karczmę sprzedającą lokalne produkty, kościół i muzeum.

velika planina widok na Alpy

velika planina z dzieckiem

Na spokojny trekking z dzieckiem to miejsce bardzo przyjazne, porównywalne ze szlakiem na tatrzańską Halę Kondratową. Więcej na temat Velikiej Planiny przeczytasz w naszym artykule: Velika Planina – pasterska osada na największym płaskowyżu Słowenii

Velika Planina cena i praktyczne wskazówki: wjazd gondola tam/powrót to koszt 17 euro od osoby. Dzieci poniżej 2 roku życia za darmo. Ze względu na duże wysokości warto być przygotowanym na typowo górskie, nagłe zmiany pogody.

BLED I JEZIORO BLEDZKIE

Klasyk, którego nie można przegapić. Turkusowe Jezioro Bledzkie z wyspą Blejski Otok, na której wznosi się urokliwy kościółek Wniebowzięcia NMP to miejsce przepiękne. Krajobraz dodatkowo podkręcają rozpostarte wokół szczyty Alp Julijskich i wybudowany na skarpie Zamek Bledzki.

Popularność tego miejsca przysporzyła mu też sporo złych opinii – miejsca zadeptanego i skomercjalizowanego.

Często w opozycji do Bledu stawia się oddalone o 30 kilometrów Jezioro Bohińskie. To jednak dwa zupełnie różne akweny i ich porównywanie nie ma sensu, a każde jest warte zobaczenia. Bled, a właściwie Jezioro Bledzkie jest miejscem „estetycznie dopracowanym”, może niedziewiczym (jak niektóre fragmenty Bohińskiego), ale niezwykle fotogenicznym i pełnym uroku.

bled z dzieckiem

 

Bled praktycznie: w sezonie trudno znaleźć miejsce parkingowe. Im dalej od miasteczka Bled, tym ceny parkingów spadają. My zapłaciliśmy 5 euro za cały dzień. Jezioro można obejść wokół – czas takiego spaceru to około 1,5h. Słoweńcy wyodrębnili też kilka trawiastych plaż, na których można bezpłatnie się wyłożyć.

OJSTRICA

widok na bled ojstrica

To nazwa szczytu (611 m.n.p.m.), z którego rozpościera się chyba najbardziej spektakularny widok na Jezioro Bledzkie – z zamkiem, wyspą, miasteczkiem i górskimi szczytami. Punkt najłatwiej odnaleźć wpisując go w nawigację. Od miasteczka Bled Ojstrica oddalona jest o ok. 10 minut drogi. Podejście od ulicy na górę zajmuje ok. 20 minut. Ostatni etap to strome kamieniste podejście, raczej odradzamy dla małych dzieci (nawet w nosidle).

RADOVLJICA

Kameralne miasteczko z niezwykle przytulnym starym miastem, które przypomina jeden długi plac otoczony pierzejami kamienic. Tak naprawdę plac to ulica Linhartov trg, zamknięta dla ruchu samochodów, za to pełna knajpek, restauracji (polecamy cevapcici i krem ogórkowy w Gostilna Avguštin) i sklepów w wyrobami pszczelarskimi. Radovljica z nich słynie, a słodką historię miasta można poznać w Muzeum Pszczelarstwa na starówce. Radovljica to idealne miasteczko na zakończenie długiego dnia wokół Bledu.

radovljica stare miasto

VOGEL

Góra Vogel wznosi się na wysokość 1922 m n.p.m. Jednak to nie ona była głównym celem naszej wizyty, a położony nieco niżej ośrodek narciarski Vogel. Można dostać się tu kolejką linową. Już sam wjazd robi duże wrażenie, bo gondola wznosi się nad Jeziorem Bohińskim. Po wyjściu z wagonika mamy szereg możliwości bo prowadzi stąd mnóstwo szlaków na okoliczne szczyty. Jedną z najpopularniejszych tras jest szlak na szczyt Sija. Po drodze jest jeszcze Orlova, z której podziwiać można majestatyczną ekspozycję Alp Julijskich z Triglavem na czele.

vogel wyciąg krzesełkowy

Vogel praktycznie: koszt kolejki tam/powrót to 24 euro od osoby. Cena obejmuje wjazd gondolą, a następnie – dla chętnych – wjazd wyciągiem krzesełkowym na Orlovą.

JEZIORO BOHINJ

Mniej znane niż Bled i na pewno mniej spektakularne. Co nie znaczy, że pozbawione uroku. Bohinj to najgłębsze jezioro w Słowenii (45 metrów głębokości), a strome szczyty schodzącego do tafli jeziora liczą blisko 1000 metrów. To nadaje temu miejsca dużo nieskrępowanej dzikości, a okolice jeziora nie są tak dopieszczone jak w przypadku Bledu. Bohinj ciągnie się na długości 4 kilometrów, a trasa wokół akwenu wynosi 10 kilometrów. Bazą orientacyjną może być miejscowość Stara Fužina z malowniczym kościółkiem św. Pawła.

bohinj widok z plaży

KRANJSKA GORA

Obok Bovecu słoweńska stolica narciarstwa zimowego, ale też dobre miejsce wypadowe w wysokie góry… Ponoć, bo z Małym L na pokładzie w „Julki” wejdziemy przy innej okazji. Kranjska Gora jest kurortem kameralnym, z jedną ulicą wypełnioną knajpami i sklepami z górskim asortymentem. Dla piechurów to dobre miejsce by napić się lokalnego piwa czy skosztować słoweńskich specjałów. Nad miasteczkiem wznosi się imponujący wierzchołek Špika (2472 m. n.p.m.) dobrze widoczny kilka kilometrów za miejscowością.

JEZIORO JASNA

To dwa sztuczne jeziora zlokalizowane przy wyjeździe z Kranjskiej Gory w stronę przełęczy Vršič. Przy Bledzie i Bohinju to oczywiście „dwie duże kałuże”, ale na pewno warto tu zajrzeć. Schodzą się tu dwa potoki Velika Pišnica i Mala Pišnica. Wytyczono tu ścieżki spacerowe, są specjalne kładki, w wodzie pływają ryby, a na wybrzeżu jest mnóstwo kamieni – rodzice na pewno już wiedzą jak dobra to rekomendacja 😉

jezioro jasna w krajnskiej gorze

 

PLANICA

Dla Polaków miejsce szczególne – to tu Kryształowe Kule za zwycięstwa w Pucharze Świata odbierali Adam Małysz i Kamil Stoch. Planica to kompleks skoczni, z prawdziwą perłą w koronie, czyli Letalnicą (dawniej Velikanką) – skocznią mamucią, która do czasu wybudowania obiektu w Vikersund była największą skocznią narciarską na Świecie. Dominacja Vikersund nie odbiera jednak Letalnicy splendoru a wejścia na samą górę jest chyba punktem obowiązkowym dla każdego kibica.

planica z dzieckiem na skoczni

planica letalnica

Planica praktycznie: na wjeździe do kompleksu pobierana jest opłata za parking (3 euro), ale samo wejście na obiekt jest bezpłatne. Do pokonania jest ściana ponad 1000 schodów, ale dojść możemy niemal do belki startowej. Dla chętnych z samej góry skoczni poprowadzona jest tyrolka – można więc do podstawy skoczni wrócić drogą powietrzną.

Przełęcz Vršič (Vrsic)

To najwyżej położona przejezdna przełęcz w Alpach Julijskich. Samochodem wjedziemy na wysokość 1611 m n.p.m. (dla porównania Giewont ma 1895 m n.p.m.).  Trasa powstała na potrzeby wojenne w 1915 roku. Miała ułatwić dotarcie do lokacji w Dolinie Soczy armii austriackiej. Drogę budowali jeńcy rosyjscy. Część z nich zmarła w trakcie budowy lub zginęła pod lawiną, która zeszła zimą 1916 roku. Dla ich upamiętnienia Rosjanie wybudowali wówczas prawosławną kaplicę św. Włodzimierza, obecnie znaną jaka Ruska Kaplica – to jeden z częstych punktów postojowych w drodze na przełęcz.

Z samej przełęczy Vrsic odchodzi kilka szlaków w góry wysokie, a na krótszy 20-minutowy spacer można wybrać się do Pasterskiego Domu pod Vrsicem. Schronisko jest pięknie położone i choć zlokalizowane tak blisko drogi, sprawia wrażenie prawdziwej górskiej samotni.

DOLINA SOCZY

Dolina Soczy rozciąga się na długości kilkudziesięciu kilometrów. To miejsce, w którym można by spędzić cały tydzień. Trasa z Przełęczy Vrsic do miasteczka Most na Soczi prowadzi wzdłuż szmaragdowych wód rzeki Socy. To pewnie dzięki sielankowym wioskom i majestatycznym szczytom Alp w tle, dolina nas kompletnie zauroczyła i stała się chyba najpiękniejszą trasą widokową jaką podróżowaliśmy. W Dolinie zlokalizowanych jest kilka kameralnych miasteczek, jest też sporo atrakcji związanych z naturą np. Wodospad Kozjak.

dolina soczy trasa

 

IZOLA

Na słoweńskim wybrzeżu mamy do wyboru triadę wyróżniających się miasteczek: Koper, Izolę i Piran. My zdecydowaliśmy się na te dwa ostatnie, rezygnując z Kopru ze względu na jego portowy charakter. Najpierw trafiliśmy do kameralnej Izoli. Stare miasto było kiedyś wyspą. Z lądem zostało połączone dopiero na początku XIX wieku. Próżno szukać w Izoli słowiańskich wpływów, a rybacka wioska bardzo przypomina miniaturowe miasteczka Italii. Czasem aż trudno uwierzyć, że Izolę omiatają fale Zatoki Triesteńskiej a nie np. Morza Liguryjskiego (bo Izola wygląda trochę jak z Ligurii urwana).

 

Skojarzenia z Italią nie są bezpodstawne. Miasto od końca XIII wieku 500 lat należało do Republiki Weneckiej, potem władali nią Austriacy i Francuzi, by po I wojnie światowej trafić do Włoch.

Po kolejnej wojnie, aż do 1954 roku wchodziła w skład Wolnego Terytorium Triestu. Włoskie korzenie są tu wyczuwalne bardzo mocno – kiedy Mały L zaczepiał starsze mieszkanki Izoli – bez problemu można było z nimi porozumieć się właśnie po włosku.

PIRAN

Malowniczo położony Piran to prawdziwa perełka i miasteczko, które chyba słusznie uchodzi za jedno z najpiękniejszych na adriatyckim wybrzeżu. Centralnym punktem miasta jest Tartinijev trg, czyli plac Tartiniego. Jego kształt nasuwa skojarzenia z sienneńskim Piazza del Campo.

piran plac tartiniego

Co ciekawe plac liczy niewiele ponad 120 lat. Wcześniej znajdował się tu port, który ze względów sanitarnych został zasypany w 1894 roku. Rozległa starówka Piranu prowadzi wokół gotyckich kamienic pamiętających jeszcze czasy panowania Wenecjan. Warto zajrzeć do kościoła św. Jerzego i wejść na dzwonnicę z której rozpościera się piękny widok na plac Tartiniego i cały Piran (wejście 5 euro). Piran usatysfakcjonuje też smakoszy frutti di mare. Na promenadzie otaczającej starówkę rozmościło się mnóstwo knajpek i restauracji.

Przeczytaj więcej o nadmorskich miasteczkach Słowenii: Izola i Piran – co warto zobaczyć?

LJUBLJANA

Do stolicy Słowenii zajrzeliśmy na sam koniec podróży na kilkugodzinny spacer. A i tak przez te kilka chwil Ljubljana zdążyła nas oczarować. Stare miasto położone jest wokół rzeki Ljubljanica, którą regularnie przepływają stateczki wycieczkowe. Atrakcją są ljubljańskie mosty, a w szczególności nietypowy Most Potrójny i najpopularniejszy Most Smoka. Kameralność (zwłaszcza jak na stolicę) Ljubljany sprawia, że jest to świetne miasto na krótką przerwę w podróży. Ze względu na swoją lokalizację w centrum kraju może być też bazą wypadową na jednodniowe wycieczki w różne rejony Słowenii.

ljubljana starówka

 

Jak w szczegółach wyglądała nasza trasa?

  • dzień 1: dojazd z Polski – Dolina Logarska
  • dzień 2: Velika Planina
  • dzień 3: Bled – Radovljica
  • dzień 4: Vogel – Jezioro Bohinj – Krajnska Gora
  • dzień 5: Planica – Jezioro Jasna – Krajnska Gora
  • dzień 6: Przełęcz Vrsic – Dolina Soczy
  • dzień 7: Izola – Piran
  • dzień 8: Piran – Ljubljana – powrót do kraju

Po powrocie wiemy, że teraz zrobilibyśmy drobną modyfikację. U Oli z Bałkany Rudej jeszcze przed wyjazdem przeczytaliśmy o Avtovlak – pociągu, który przewozi jak na lawecie samochody z Bohinjskiej Bistricy (rejon Jeziora Bohinj) do Mostu na Soczi (dolna partia Doliny Soczy). Atrakcja tak nam się spodobała, że w naszym planie stała się punktem obowiązkowym. W kolejce na pociąg ustawiliśmy się jako pierwsi – na około półtorej godziny przed odjazdem. Na szczęście ten czas sprawił, że zajrzeliśmy do Internetu i doczytaliśmy, że Most na Soczy nie leży w pobliżu Krajnskiej Gory, jak byliśmy przekonani. Plan się posypał a do Krajnskiej, gdzie mieliśmy już zaklepany nocleg ruszyliśmy samochodem.

Wam proponowalibyśmy małą zamianę i czwartego dnia po zwiedzaniu Jeziora Bohińskiego popołudniowym avtovlakiem przejazd do Mostu na Soczi. Następnego dnia można ruszyć Doliną Soczy w górę do Przełęczy Vrsic i dalej do Krajnskiej. Nad morze dojedziemy wówczas lekko naokoło autostradą przez Ljubljanę.

Słowenia w 8 dni – informacje praktyczne:

Słowenia i ceny

W Słowenii jest drogo. Ceny w restauracjach zaczynają się na poziomie cen polskich, ale im bardziej turystyczne miejsce tym jest drożej. Gdy jedzie się z małym dzieckiem (i oczekuje się stosunkowo dobrego standardu) bardzo drogie są też noclegi (250zł za pokój to w sezonie promocja). Słoweńcy też nie przepuszczają żadnej okazji do ściągania opłat za wejściówki i miejsca parkingowe. Trzeba być przygotowanym na uiszczanie opłat nawet w miejscach, które są słabo uczęszczane (np. ogromne i puste w lipcu parkingi pod skoczniami w Planicy). Tydzień dla trzech osób przy raczej oszczędnej formie podróży, ale z małym dzieckiem (czyli bez np. namiotów) to koszt ok. 4,5 tys. złotych.

Jak ograniczyć koszty?

W naszym wypadku były to trzy solidne pakunki z żywnością wiezione z Polski, tak aby na miejscu gotować (staraliśmy się unikać jedzenia na mieście więc o słoweńskiej kuchni mamy pojęcie umiarkowane). Miejsca noclegowe przed wyjazdem zarezerwowaliśmy tylko na pierwsze 4 dni. Resztę szukaliśmy na dzień przed, biorąc to co było w promocji (a ku zaskoczeniu były to całkiem atrakcyjne miejsca). Wiemy też, że wiele osób rezerwuje noclegi z pominięciem booking.com, który ponoć w Słowenii pobiera prowizję w okolicach 30% – ponoć, bo nie sprawdzaliśmy tego rozwiązania.

Winiety

Słowenia jest krajem, w którym za autostrady płaci się poprzez winiety. Cena dla osobówki na 7 dni to 15 euro. Za miesiąc to 30 euro. W przypadku 8 dni spędzanych w Słowenii zaplanowaliśmy je tak, aby pierwsze dwa spędzić poza płatnymi drogami. Są to zresztą trasy o bardzo dobrej jakości i gdyby nie wyprawa nad Adriatyk – można próbować cały wyjazd odbyć poza płatnymi odcinkami. Radzimy też nie szarżować i nie jeździć autostradami bez winiety. Słowenia to jedyny kraj, w którym widzieliśmy tak drobiazgowe kontrole (samochody zmuszone zostały do zjechania z autostrady na drogę przy parkingu i wszystkie miały sczytywane winietki).

mapa płatnych dróg w słowenii
Mapa płatnych dróg w Słowenii (na zielono). Źródło: restandtravel.eu

Słowenia i dzieci

Wydaje się nam, że Słowenia to komfortowy kraj do podróży z małym dzieckiem. Odległości są tu niewielkie, drogi bardzo dobrej jakości i poza okolicami Bledu raczej niezatłoczone. Standard miejsc noclegowych przekracza warunki oferowane w Polsce. Słowenia to też gwarancja wielu miejsc blisko przyrody, zwierząt na łąkach i atrakcji „niby dla dorosłych”, z których spokojnie mogą korzystać najmłodsi np. pluskanie w wodach Bledu, dokarmianie kóz i owieczek w Alpach czy zbieranie kamyków w wodach Adriatyku. Trudno nam ocenić Słowenię pod kątem atrakcji typowo dziecięcych, bo dopóki Mały L ich nie zażąda to staramy się ich unikać 😉

Jeden z najbardziej znanych na Zachodzie zespołów słoweńskich – Laibach. Utwór Slovania nawiązuje do hymnu polskiego i pochodzi z płyty, dla której hymny państwowe były główną inspiracją.

0 comments on “Słowenia z małym dzieckiem. Od Alp po Adriatyk – trasa na intensywny tydzień

Dodaj komentarz