Podróże z dzieckiem Polska

Polska. Łemkowszczyzna – miejsce, którego nie ma. Jaśliska i okolice

Jest takie miejsce w Polsce, gdzie jeździ się po to, czego tam nie ma. Domy, wsie i mieszkańcy, od których region zaczęto nazywać Łemkowszczyzną zniknęli niemal bezpowrotnie. Dzisiaj ten teren to Beskid Niski, który pomimo że coraz bardziej popularny, nadal pozostaje pusty – choć tak naprawdę – opuszczony.

 

Łemkowszczyzna i Łemkowie

Łemkowszczyzna brzmi dla ucha znajomo, ale jednocześnie zagadkowo. Podobnie jak Łemkowie – ile o nich wiemy? Łemkowszczyzna to szeroki pas Karpat zamieszkany przed wojną przez Łemków, który rozciąga się od Wysokiego Działu w Bieszczadach, po dolinę Popradu w Beskidzie Sądeckim.

Łemkowie to rdzenni mieszkańcy tych ziem. Co do ich pochodzenia nie ma zgody, jednak pewne jest skąd ta nazwa: otóż ma ona charakter po trosze prześmiewczy: na co dzień często (nad)używali oni słowa łem w znaczeniu „tylko” lub „albo”, przez co sąsiedzi zaczęli nazywać ich Łemkami. Nazwa się przyjęła i dawni Rusnacy, jak nazywali siebie samych, zostali Łemkami.

Obecnie o Łemkowszczyźnie należy mówić raczej jako o krainie historycznej – gdyby dziś wyznacznikiem jej obszaru miały być ziemie zamieszkane przez Łemków, Łemkowszczyzna znajdowałaby się zupełnie gdzie indziej.

Według dzisiejszej topografii to ziemie przeważnie leżące w Beskidzie Niskim. Beskid Niski to góry niewysokie, wydawałoby się przyjazne, ale do życia trudne. Mieszkający tu kiedyś Łemkowie zajmowali się głównie rolnictwem, hodowlą zwierząt, pracą w lesie, domowym rzemiosłem. Mieszkali w chałupach nazwanymi chyżami, które mieściły jedną izbę mieszkalną, sień, komorę, wozownię i stajnię. Ludzie żyli biednie, ale starali się biedę maskować: chałupy od zewnątrz często miały bogaty wystrój. Typowe było malowanie złączeń między balami niebieską farbą: wierzono, że odstrasza komary i inne owady. Do dziś można takie zobaczyć w niektórych wsiach – nieliczne pozostałości po bardzo licznej społeczności.

Tożsamość narodowa Łemków

W Beskidzie Niskim na drogi, które kluczą między wzniesieniami, jak korale nanizane są kolejne miejscowości. Obecnie niewielkie, liczące kilkunastu, czasem kilku mieszkańców. Nieznajowa, Żydowskie, Czertyżne, Jasiel, Czeremcha… Czasem są tylko nazwami bez żywego ducha. Czasem już nawet nazwy zniknęły.

Przed wojną było podobnie, tylko ludzi i życia było więcej. Wieś to była wieś: kilkuset mieszkańców, cerkiew lub dwie (część Łemków należała do kościoła grekokatolickiego, część do prawosławnego), bogate życie wewnątrz społeczności. Właśnie – wewnątrz społeczności. Bo jak daleko sięgała wiedza o świecie przeciętnego człowieka mieszkającego na wsi? Zgaduję, że obejmowała kilka wsi w sąsiedztwie, może najbliższe miasto, gdzie odbywały się jarmarki lub załatwiało się sprawy urzędowe.

Ojczyzną Łemków była ich okolica i ich codzienność: góry, rzeki, tradycja, język, przekazy historyczne. Dla większości było wszystko jedno czy są jeszcze pod zaborem austriackim, czy to już rządzi nimi II Rzeczpospolita: byle było co jeść i byle był pokój.

I choć Łemkowie nie dbali o wielką politykę, wielka polityka upomniała się o Łemków.

Bo jednak Łemkowie byli grupą zwartą i liczną. Ich mała ojczyzna zaczęła się kształtować już w XVI wieku, wtedy narodziło się łemkowskie piśmiennictwo. Pod koniec XIX wieku pojawili się pisarze piszący w języku łemkowskim, rozwijało się życie literackie. Łemkowie mieli więc już swoją historię, swoją kulturę a teraz wyraźnie zaznaczali swoją odrębność językową od żyjących w sąsiedztwie Bojków czy Huculi.

To właśnie język stał się jednym z głównych czynników kształtujących ich poczucie odrębności, którą pielęgnowali i którą starali się podkreślać. Ich nieszczęście polegało jednak na tym, że w tym samym czasie kształtowały się nacjonalizmy polski i ukraiński, każdy oczekiwał od Łemków jednoznacznej deklaracji przynależności.

Ludzie stawali więc przed wyborem, do czego podpiąć ich „małą ojczyznę”.

Byli tacy, którzy czuli się trochę Polakami; byli tacy, którzy ciążyli na stronę ukraińską. Ci ostatni skorzystali nawet z sytuacji politycznej po I wojnie światowej i kiedy Ukraińcy przejęli kontrolę nad Lwowem, oni w listopadzie 2018 roku powołali Republikę Komańczańską, pierwszą Republikę Łemkowską z prezydentem na czele, którym został kupiec Andrij Kyr. Jednak niedługa była historia „państwa łemkowskiego” – przestało istnieć po niespełna trzech miesiącach bronione w ostatnich dniach przez około 300 mężczyzn.

 
ŁEMKOWIE A Akcja Wisła

Łemkowie żyli na terenach różnorodnych etnicznie, a to nie pasowało do wizji jednolitych narodów Europy po Jałcie. Jeszcze w czasie wojny w Karpatach walczyły ze sobą partyzantki polska i ukraińska. Miejscowa ludność nie miała wyboru: dawała im schronienie i jedzenie bo ceną było często życie całej rodziny. Nie brakowało też takich którzy kolaborowali z jedną ze stron lub nawet – w trosce o swoje bezpieczeństwo – z obiema .

Po II wojnie światowej, kiedy ziemie te stały się częścią Rzeczpospolitej Ludowej władze chciały uporządkować sytuację w południowo-wschodniej Polsce, przede wszystkim odciąć bandy UPA od wszelkiej pomocy, jaką mogli otrzymać od mieszkających tam ludzi. Najpierw przymusowo wysiedlano ludność pochodzenia ukraińskiego do ZSRR, obiecując, że czeka tam na nich kraina miodem i mlekiem płynąca. Zamiast niej, na miejscu zastali głównie biedę, choroby, ciężkie warunki życia i pracy.

Przesiedlenia nie objęły wszystkich mieszkańców Łemkowszczyzny o niepożądanym  przez władze PRL pochodzeniu. W związku z tym postanowiono o masowym przesiedleniu mieszkających tam  ciągle Ukraińców, Bojków, Dolinian, Łemków i rodziny polsko-ukraińskich na ziemie odzyskane – wszyscy oni w oczach władz stanowili zaplecze dla ukraińskiej partyzantki.

Niektórzy uważają, że chodziło nie tyle o unieszkodliwienie UPA, co o czystkę etniczną wymierzoną w niepolską ludność z tych terenów.

Trzeba też pamiętać, ze mówimy o czasie kiedy absolutnie żywa była pamięć o wydarzeniach, które miały miejsce kilkaset kilometrów stąd – na Wołyniu.

Niezależnie od rzeczywistych intencji, faktem pozostaje, że w latach 1947-1950 przesiedlono około 140 tysięcy osób. Stawiających opór, inteligencję, osoby podejrzane o współpracę z UPA wysyłano do obozu w Jaworznie – w czasie wojny podobozu KL Auschwitz, po wojnie w zasadzie kolejnego obozu koncentracyjnego, tym razem za nowej władzy. Więźniowie, którzy przeszli przez Oświęcim a później trafili do Jaworzna wspominali, że Oświęcim przy Jaworznie to były wakacje.

Łemkowie po wojnie

Jak zacząć żyć od nowa? W nowym miejscu, z nowymi sąsiadami, w całkiem nowej rzeczywistości? Po doświadczeniach wojennych i traumie przesiedleń, Łemkowie żyli w większości w ciszy i strachu. Trudno było myśleć o powrocie. Chociaż taka możliwość pojawiła się po 1956 roku, wielu nadal się bało. Inni odwlekali powroty i decydowali się na to dopiero w późniejszych latach. Jeszcze inni wybierali emigrację, głównie do Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Możliwość powrotu była, ale często nie było do czego wracać.

Dzisiaj, ponad siedemdziesiąt lat od rozpoczęcia akcji Wisła, część Łemkowszczyzny nadal zieje pustką. Niektóre wsie są zaledwie cieniem tego, czym były przed wojną; inne, jak Nieznajowa, zagarnęła dla siebie natura. Ale są też takie, w których życie powoli się odradza. Wracają Łemkowie, żyją tam ich dzieci, powstają miejsca pamięci, jak Muzeum w Zyndranowej. W 1991 roku wznowiona nauczanie języka łemkowskiego w szkołach jako przedmiotu dodatkowego, język łemkowski funkcjonuje też w przestrzeni publicznej – część nazw miejscowości w Beskidzie Niskim jest dwujęzyczna. W 2011 roku ponad 10 tysięcy obywateli podało w spisie powszechnym narodowość łemkowską. To o cztery tysiące więcej niż w spisie z 2002 roku. Co roku w Zyndranowej, Zdyni i Olchowcu organizowane są łemkowskie imprezy folklorystyczno-religijne. Łemkowie odnajdują swoją tożsamość.

 

Zwiedzanie wschodniej Łemkowszczyzny – Jaśliska i okolice

Beskid Niski jest miejscem turystycznie wymagającym – szczególnie dla tych, którzy lubią szybkie tempo i mnogość atrakcji. Niewysokie góry, skomplikowana historia, szlaki umiarkowane widokowo, a miejsca charakterystyczne pod kątem turystycznym rozsiane są po całym regionie, często oddalone od siebie o kilometry.

Chyba dlatego mimo powoli rosnącej popularności, Beskid Niski zachowa swój charakter na dekady.

Łemkowszczyzna to bardzo rozległy teren, nie sposób zobaczyć wszystkiego, co ma do zaoferowania w czasie jednego krótkiego wyjazdu. Z jej jednego krańca na drugi to niemal dwie godziny jazdy samochodem a przecież po drodze jest wiele wsi wartych zobaczenia, do których dojazd wcale nie jest prosty. Dlatego to miejsce spodoba się głównie tym, którzy nie lubią się spieszyć. Idealne na długie piesze wędrówki, wycieczki rowerowe czy objazdówkę samochodem.

Jaśliska

Kiedyś ważne miasto przy ruchliwym trakcie handlowym na Węgry, obecnie niewielka wieś. Dziś trudno sobie wyobrazić, że Jaśliska tętniły życiem. Miasto miało prawo składu, organizowania jarmarków, należało do biskupów przemyskich i było lokalnym ośrodkiem władzy królewskiej. To znalazło także odzwierciedlenie w jego architekturze: było otoczone murami obronnymi, dzięki którym odparło chociażby ataki zagonu Rakoczego w XVII wieku, a pod rynkiem ciągnęły się piwnice, w których składowano węgierskie wino.

Ale historia jest przewrotna: na początku XIX wieku przebudowano inny trakt handlowy prowadzący przez Przełęcz Dukielską nad wsią Barwinek. Ruch tranzytowy przeniósł się na nową drogę, powstawały tam nowe miasta, z którymi Jaśliska nie mogły już konkurować. Podupadały stopniowo, I wojna światowa przyczyniła się do ostatecznego upadku – w 1934 roku zostały pozbawione praw miejskich.

Co zobaczyć w Jaśliskach? Wieś to rynek ze świeżo wyremontowanym ratuszem pośrodku, otoczony niską zabudową jednorodzinną. Wartość historyczną mają drewniane domy z podcieniami z XIX wieku w zachodniej pierzei rynku, przy drodze prowadzącej do kościoła. Nieopodal stoi kościół z połowy XVIII wieku. Podobno pod niektórymi domami zachowały się jeszcze pozostałości po piwnicach z winem, a gdzieniegdzie między zabudowaniami można znaleźć sterty głazów, pozostałości po murach miejskich – my ich nie widzieliśmy 😉

Na rynku jest jeszcze Bar Czeremcha, który najlepiej opisuje jeden z komentarzy w internecie: Kto nie był, nie zrozumie. Atmosferę panującą w Jaśliskach dobrze oddaje film Wino truskawkowe, który był zresztą tam kręcony.

Jaśliska

Natomiast na rozległych terenach na południe od Jaślisk powstał Jaśliski Park Krajobrazowy, który obejmuje położone w jego granicach miejscowości, ale przede wszystkim tamtejszą przyrodę. O tym, co możecie tam zobaczyć, jakie ścieżki wybrać i dlaczego jest to obszar wart ochrony najlepiej przeczytać na stronie Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie.

Widok na tereny wchodzące w skład Jaśliskiego Parku Krajobrazowego
Rymanów Zdrój

Bardzo przyjemna miejscowość sanatoryjna oficjalnie otwarta w 1881 roku. Jest znana głównie z kuracji przeznaczonych dla dzieci, leczy się tutaj choroby układów oddechowego, moczowego i choroby serca.

Przez miejscowość ciągnie się położony nad rzeką Tabor park zdrojowy. Tam też jest pijalnia wód mineralnych, której drewniany budynek z 1885 roku ma wartość zabytkową. Po obu stronach rzeki znajdują się budynki sanatoryjne. Świetne miejsce na spacer i chwilę oddechu.

Iwonicz Zdrój

Dużo większą tradycją sanatoryjną może poszczycić się Iwonicz Zdrój. Ponoć już w XVI wieku poznano się na leczniczych właściwościach tutejszych wód, ale dzisiejszy kształt miejscowość zyskała pod koniec XIX wieku dzięki rodzinie Załuskich. Powstał wtedy zwarty kompleks zdrojowy nawiązujący architekturą do uzdrowiskowego stylu szwajcarskiego. Wokół deptaka do dziś można z przyjemnością spacerować pomiędzy pijalnią wód mineralnych z bardzo ciekawym wnętrzem, przysiąść pod Domem Zdrojowym, który obecnie pełni m.in. funkcję Gminnego Ośrodka Kultury, zobaczyć Stary Pałac wybudowany w klasycystycznym stylu polskim czy stale używane Sanatorium „Stare Łazienki”.

Dukla

Historia Dukli podobna jest do historii Jaślisk, z tym że to ona była jednym z tych ośrodków, które urosły na znaczeniu po wybudowaniu traktu handlowego przez Przełęcz Dukielską. Można więc powiedzieć, że kiedy czas Jaślisk się kończył, zaczynał się czas Dukli. Od XVI wieku miasto się rozwijało, odbywały się w nim jarmarki, znajdowała się komora celna a miasto ufortyfikowano. Rozwojowi Dukli kres położyła pod koniec XIX wieku budowa linii kolejowej z Przemyśla do Budapesztu. Od tego czasu na znaczeniu straciła droga handlowa na Węgry, znaczenie stopniowo traciła też Dukla.

W kolejnych latach ciężko doświadczyły ją wojny światowe. Tak jak z pierwszej Dukla wyszła mocno pokiereszowana, druga prawie zrównała ją z ziemią – zniszczone zostało 90 % powierzchni miasta. Ale Dukli udało się stopniowo odbudować i zachować prawa miejskie, dziś jest miastem gminnym.

Jednak nie ma się co oszukiwać: nie odzyskała dawnej świetności. Dzisiaj jest to niewielkie senne miasteczko. Na rynku znajduje się zabytkowy ratusz z XVII wieku a nieopodal zespół pałacowy z otaczającym go parkiem. Najciekawszym chyba zabytkiem Dukli jest znajdujący się w kościele św. Marii Magdaleny nagrobek Amalii z Brühlów Mniszchowej – rokokowa rzeźba przedstawia ubraną w dworski strój szlachciankę zastygłą ze spokojem na twarzy w czasie drzemki nad lekturą.

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej

W niewielkiej wsi położonej na uboczu od głównej drogi działa Muzeum Kultury Łemkowskiej. Warto do niego zajrzeć żeby przybliżyć sobie kulturę i historię Łemków. Muzeum nie wielkie, ale ma bardzo ciekawe ekspozycje. Do zwiedzania jest między innymi chyża z 1860 roku, wystawa militariów z wojen światowych oraz nowa część muzeum z wystawami strojów ludowych, malarstwa łemkowskiego i eksponatów sakralnych.

We wsi znajduje się także Chata Żydowska z wystawą judaików. Położona jest tuż za cerkwią, klucze znajdują się w pierwszym domu za świątynią.

Klimatyczna jest też sama wieś, po której na pewno warto się przespacerować.


Wieża widokowa

Tuż za granicą, już na Słowacji, znajduje się Pomnik i Cmentarz Armii Czechosłowackiej. Powstał na terenach, na których w czasie II wojny światowej rozegrały się najcięższe walki o Przełęcz Dukielską. Tuż obok znajduje się wieża widokowa, z której można zobaczyć rozległą panoramę Beskidu Niskiego. Wstęp na wieżę kosztuje 5 zł.

 

Szlakiem łemkowskich cerkwi

Grekokatolicy czy prawosławni? Pytanie, który każdy zwiedzający Beskid Niski zada sobie prędzej czy później. Do XX wieku większość Łemków wyznawała grekokatolicyzm – to odłam chrześcijaństwa, który powstał na mocy Unii Brzeskiej w 1596 roku. Wtedy to w ówczesnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów połączyły się cerkiew prawosławna i kościół katolicki. Zwolennicy Unii, nazywani unitami, przyjęli zwierzchnictwo papieża i dogmaty katolickie, zachowując jednocześnie liturgię kościoła prawosławnego – stąd na pierwszy rzut oka trudno odróżnić cerkiew prawosławną od grekokatolickiej.

W XX wieku silna agitacja ze strony cerkwi prawosławnej sprawiła, że Łemkowie masowo przechodzili na prawosławie. Budowano przy tym nowe cerkwie, zdarzało się, że grabiąc i niszcząc przy tym starsze – grekokatolickie. Po przesiedleniach nieużywane budynki popadały w ruinę, część zniknęła bezpowrotnie. Niektóre jednak ocalały i odrestaurowane do dzisiaj służą odradzającym się parafiom. Warto uwzględnić na swojej drodze chociaż kilka z nich.

 

Kwiatoń

Cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu uchodzi za najpiękniejszą cerkiew w całym polskich Karpatach.  Pochodząca z drugiej połowy XVII wieku świątynia 2013 roku została wpisana na listę UNESCO. Co ją wyróżnia?

Przede wszystkim jest jedną z lepiej zachowanych cerkwi w Polsce. Nie bez znaczenia jest to, że po wojnie i przesiedleniach Łemków była użytkowana jako kościół rzymskokatolicki, dzięki czemu uniknęła stopniowego niszczenia a wewnątrz zachowało się całe wyposażenie, między innymi ikonostas z 1904 roku. Polichromia pokrywająca ściany cerkwi została gruntowanie odrestaurowana, dzięki czemu cerkiew robi od środka duże wrażenie.

Ale wrażenie robi też z zewnątrz: na pierwszy rzut oka zwraca uwagę harmonia płynąca z doskonałych proporcji cerkwi. Nie bez powodu jest uznawana za najlepszy przykład łemkowskiego stylu północno-zachodniego. Co to oznacza? Przede wszystkim jest to konstrukcja zrębowa, wzniesiona na planie trzech kwadratów. Największy z nich to prezbiterium, środkowy to nawa, natomiast część przy wejściu to tak zwany babiniec. Nad każdą z trzech części wznosi się osobna bryła: najniższa nad prezbiterium, najwyższa nad babińcem, nad którym dominuje smukła wieża. Każda z części pokryta jest osobnym dachem. Widok całości dopełnia ogrodzenie z bali z dwiema bramami, nad którymi górują cebulaste banie nawiązujące do architektury cerkwi.

Daliowa

Cerkiew grekokatolicka św. Pareskewy powstała w 1933 roku na miejscu poprzedniej, która spłonęła dwa lata wcześniej. Jako że nowy budynek miał mieć konstrukcję zrębową, do jej wybudowania sprowadzono specjalnie cieśli z Huculszczyzny. Taka konstrukcja charakteryzuje się tym, że ściany wznoszone są z ułożonych na sobie poziomo drewnianych bali, które w narożnikach nachodzą na siebie na zakładkę dzięki specjalnym wycięciom.

Jeśli chodzi o układ architektoniczny to cerkiew jest typowym przykładem narodowego stylu ukraińskiego w architekturze cerkiewnej: konstrukcja opiera się na planie krzyża ze skrzyżowaniem naw zwieńczonym kopułą. Nad ramionami krzyża znajdują się dwuspadowe dachy pokryte blachą.

Po przesiedleniach w latach 40 cerkiew służyła jako magazyn dla miejscowego PGRu, przez co przez lata niszczała. Po 1989 roku oddano ją właścicielom, dzięki pomocy finansowej Łemków ze Stanów Zjednoczonych została odrestaurowana. Niestety nie zachowało się wiele z jej wyposażenia. Na co dzień cerkiew jest zamknięta, uroczystości odbywają się w niej tylko w niektóre święta.

Wskazówki odnośnie dojazdu: Cerkiew w Daliowej stoi na delikatnym wzgórzu, prowadzi do niej wąska szutrowa droga i pod samą cerkwią nie ma parkingu, lepiej wjechać w drogę przed domem jednorodzinnym po prawej stronie cerkwi i tam zostawić samochód na dużym placu.

Bałucianka

Cerkiew Zaśnięcia Przeświętej Bogarodzicy pochodzi z XVII wieku i dzięki temu, że po wojnie przejął ją kościół rzymskokatolicki zachowała się w bardzo dobrym stanie.  Podobnie jak wiele grekokatolickich cerkwi jest to budowla o konstrukcji zrębowej. Podobnie jak cerkiew w Kwiatoniu jest trójdzielna i zwieńczona trzema bryłami różnej wysokości. Obecny swój wygląd cerkiew zawdzięcza gruntownemu remontowi, jaki przeszła od lipca 2009 do sierpnia 2013.

Krempna

Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana pochodząca z XVIII wieku podobnie jak ta na Bałuciance i w Kwiatoniu po wojnie została przejęta przez sąsiadującą z nią parafię rzymskokatolicką, dzięki czemu nie uległa zniszczeniu. Do dziś jest używana jako kościół filialny parafii św. Maksymiliana Kolbe w Krempnej.

Konstrukcja jest typowa dla cerkwi grekokatolickich, ciekawostką jest to, że do jej wybudowania posłużył materiał ze starszej od niej o prawie 300 lat świątyni, która stała tam przed nią.

Kotań

Cerkiew greckokatolicka pw. św. Kosmy i Damiana w Kotani jest położona na uboczu z dala od zabudowań. Wybudowana w XVIII wieku w latach 1962-1963 przeszła gruntowną rekonstrukcję – do tego stopnia, że została rozebrana i postawiona na nowo, odzyskując przy tym gontowe pokrycie.

Jest to świątynia typu zachodniołemkowskiego, orientowana, jak poprzednie o konstrukcji zrębowej, trójdzielna, z wyodrębnioną nawą, prezbiterium i wieżą o pochyłych ścianach. To, co wyróżnia ją spośród innych to lapidarium sztuki łemkowskiej znajdujące się na terenie cerkwi: historyk sztuki Olgierd Łotoczko zgromadził tam kamienne krzyże z cmentarzy w Rozstajnym, Grabiu i Żydowskim.

Świątkowa Wielka

Cerkiew św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej zdecydowanie wyróżnia się spośród innych: zamiast typowego budynku w naturalnych kolorach drewna mamy tutaj do czynienia ze świątynią w odcieniach błękitu. Czy jest to atrakcyjnie wizualnie, sprawa dyskusyjna 😉

Ciekawostką jest, ze pierwotna świątynia w Świątkowej Wielkiej z XVI wieku była prawosławna, jej wyznanie zmieniona wraz z przejściem mieszkańców na grekokatolicyzm po podpisaniu Unii Brzeskiej. Obecna cerkiew wybudowana została w połowie XVIII wieku i, co ciekawe, dzisiaj pełni funkcję kościoła rzymskokatolickiego.

Zdynia

Cerkiew parafialna prawosławna Opieki Bogurodzicy z XVIII wieku jest obecnie cerkwią prawosławną. W środku można oglądać barokowy ikonostas z XVIII wieku, odnowiony w 2007 roku. Natomiast na zewnątrz uwagę zwraca kamienny mur z wkomponowaną drewnianą dzwonnicą.

Na Zachód od Jaślisk położone są jeszcze cerkwie w Komańczy i Turzańsku, które często są polecane przez przewodniki.

Gdzie dokładnie znajdują się cerkwie oraz jak najwygodniej do nich dojechać? Sprawdźcie na interaktywnej mapie:

 

Szlak frontu wschodniego I wojny światowej

I wojna światowa na trwale zapisała się w krajobrazie Beskidu Niskiego. W dwóch pierwszych latach wojny przechodził tamtędy front, który pozostawił po sobie spalone wsie i miasta, ale też wielu poległych z różnych stron Europy. Ścierały się tam wojska Austro-Węgier i Cesarstwa Niemieckiego z krajami ententy, czyli Rosją, Francją i Anglią – jednym słowem walczyli ludzie różnych narodowości, wielu przynależności etnicznych, wyznań i języków.

Śladami tego wielokulturowego starcia, którego w Beskidzie Niskim punktem kulminacyjnym była bitwa pod Gorlicami, są liczne cmentarze upamiętniające poległych. Prowadzi przez nie nie Szlak frontu wschodniego I wojny światowej, który obejmuje 8 polskich województw. Szczegółowy spis miejsc, gdzie położone są cmentarze można znaleźć tutaj.

 

„Mogę tu mieszkać, bo ich już nie ma.”
Monika Sznajderman, Pusty las

Monika Sznajderman stąpa po śladach swoich sąsiadów. Odkrywa historię ludzi, którzy mieszkali przed nią w Wołowcu i okolicach, opisuje historie miejsc, w których żyli – najpierw oni, teraz w ich miejscu ona. Książka jest napisana z niebywałym wyczuciem, przywołuje nazwiska ludzi, którzy odeszli w niepamięć. Okazuje się jednak, że niepamięć to proces odwracalny – dzięki Monice Sznajderman jej sąsiedzi odżyli, znowu się rodzą, umierają, wyjeżdżają do Ameryki lub stamtąd wracają, uprawiają swoje pola, zmieniają wiarę, walczą w wojnach i czekają na pokój. Niezwykle złożona jest historia Wołowca i okolic, dzięki tej książce staje się nie tylko bardziej zrozumiała, ale też w pewnym sensie uniwersalna. Wszyscy w końcu stąpamy po czyichś śladach; pytanie tylko czy zadajemy sobie trud postawienia pytania kim byli ludzie, dzięki którym żyjemy w miejscu, które nazywamy domem.

 

Więcej książek polecamy we wpisie Co przeczytać przed wyjazdem na Łemkowszczyznę

 

Polecamy też film, którego scenariusz opiera się na Opowieściach galicyjskich Andrzeja Stasiuka – Wino truskawkowe. Kręcony był między innymi w Jaśliskach.

2 comments on “Polska. Łemkowszczyzna – miejsce, którego nie ma. Jaśliska i okolice

  1. Bardzo fajny wpis. Czy masz gdzies moze link do dobrej mapy?

    • Dziękuję! Korzystaliśmy z mapy Google, sugerowaną przez nas trasę zamieściliśmy we wpisie w formie interaktywnej mapy. Niech służy 🙂

Dodaj komentarz