Włochy

Podróż po obcasie włoskiego buta. Co warto zobaczyć w Apulii?

Prowincjonalna, spokojna, nieupominająca się o nadmierną uwagę, pozostająca w cieniu innych włoskich regionów. A przy tym tak bardzo włoska, tak wyrazista, tak przyciągająca. Apulia to Italia ze starych pocztówek, jak z filmów Federico Felliniego.

 

Kiedy jego rodzinne Rimini dudni dziś dyskotekowym rytmem mało wytwornego kurortu, w Apulii wciąż życie toczy się wolniej. Między przykościelnym placem, a ławeczką na nadmorskim deptaku.

Mało kto planując podróż do Włoch, myśli o Apulii. To kraina położona gdzieś dalej, gdzieś indziej, jak trafnie określił to pisarz i antropolog Dariusz Czaja.

– Jest trudna, nie zachwyca od pierwszego wejrzenia, gorzej: nie zachwyca nawet od drugiego, może nawet w ogóle nie zachwyca, a może ona nie jest do zachwycania, do zachwycania jest Toskania. Apulia jest chłopska i przaśna, surowa i kanciasta, nie da się jej opisać metaforą ogrodu, nie rozrzewnia, w krajobrazie żadnych miękkich linii, żadnych ładności (…). Apulia nie zaleca się, nie wdzięczy, nie chce się podobać” – pisze Czaja (może z lekką przesadą) w swoim „Gdzieś dalej, gdzieś indziej”.

Apulia (po włosku po prostu Puglia) to niezmierzone kilometry oliwnych gajów, między którymi wiją się wąskie drogi, a gdzieniegdzie wynurzają się klimatyczne trulli – charakterystyczne, stożkowate domki o kamiennych dachach.

W mijanych miasteczkach czuć klimat włoskiej prowincji. Tej, która często staje się przedmiotem żartów i stereotypów dla Włochów z Północy.

Dojazd tu nie jest łatwy choć z pomocą przychodzą nowe połączenia lotnicze z Polski (do Bari lub nieco dalej oddalonego Neapolu).
– Wróciwszy dopiero co z wybrzeży Apulii, ze zboczy Monte Vulture, z przełęczy Basilikaty, wiemy, że są jeszcze wielkie i piękne Włochy nieznane – pisał Paweł Muratow w swoich „Obrazach Włoch”. I choć od tego czasu minął wiek, jego słowa są nadal aktualne.

 

Co zobaczyć w Apulii?

 

Półwysep Gargano

Podobno Półwysep Gargano wiele lat temu był dryfującą wyspą oderwaną od dzisiejszego półwyspu bałkańskiego. Stąd jego skalista linia brzegowa, tak różna od piaszczystych włoskich plaż. I rzeczywiście momentami można poczuć się jak po drugiej stronie Adriatyku, nad chorwackim czy czarnogórskim wybrzeżu. Gargano to miejsce idealne dla wielbicieli szafirowej wody, niewielkich i przyjemnych miasteczek (np. Vieste), bujnej przyrody Parku Narodowego Gargano i niezliczonych morskich zatoczek. To także region pielgrzymkowy, ze względu na San Giovanni Rotondo, gdzie żył Ojciec Pio.




Castel del Monte

Pierwsza połowa XIII wieku, średniowieczny książę buduje fantasmagoryczną budowlę, pełną tajemnic i symboliki. Książę, o którym wiadomo wiele, ale nic pewnego. Budowla, którą można czytać na wiele sposobów, ale żadne odczytanie nie jest jedynym i właściwym. Historia, która porywa i współczesność, która trochę rozczarowuje. Więcej o Castel del Monte przeczytacie tutaj.

Matera

To jedno z najważniejszych włoskich miasteczek. Stara dzielnica miasta Sassi jeszcze pół wieku temu nazywana była przez Włochów „narodowy wstydem”: biedna, niebezpieczna, z fatalnymi warunkami sanitarnymi. Teraz jest perłą na liście UNESCO. Matera nie leży w Apulii tylko w Bazylikacie, warto jednak zboczyć nieco ze szlaku dla spaceru wąskimi kamiennymi uliczkami tego niezapomnianego miasta. Jego niezwykła sceneria była inspiracją dla filmowców. Nagrywano tu zdjęcia m.in. do „Pasji” Mela Gibsona, „Sprzedawcy Marzeń” Giuseppe Tornatore czy „Ewangelii według św. Mateusza” Piera Paola Pasoliniego. Matera przypomina ponoć Jerozolimę z czasów Jezusa Chrystusa. Więcej o tym mieście znajdziecie we wpisie Matera – od narodowego wstydu po listę UNESCO

Szlak białych miasteczek (Otranto, Locorotondo, Martina Franca, Cisternino)

Białe miasta zatopione wokół oliwnych gajów. Latem odcinają się od błękitnego nieba w gorącym południowym słońcu, jesienią zlewają się z mleczną mgłą. Robią wrażenie niezależnie od tego czy pogoda dopisze. Warto zaplanować trasę tak, żeby któreś z nich znalazło się na naszej drodze. A czy to będzie leżące na wschodnim koniuszku półwyspu Otranto, niewielkie i przytulne Cisternino czy górujące nad apulijskim krajobrazem Locorotondo – doprawdy nie ma znaczenia, każde ma w sobie „to coś”.

Alberobello

Unikalne miasteczko zabudowane gęsto miejscowymi trulli – niewielkimi kamiennymi domami z charakterystycznymi dachami w formie stożka. I chociaż w Apulii trulli często widać rozsiane przy drodze, to w takim nagromadzeniu do zobaczenia są wyłącznie tutaj. Jedyne takie miejsce, gdzie wszystkie trulli żyją: to nie tylko domy mieszkalne, ale też hotele, sklepy, warsztaty, nawet kościół zbudowany w unikalnym lokalnym stylu. Więcej o nim w osobnym wpisie o tym bajkowym miasteczku.

Lecce

Miasto baroku w swoim wydaniu: „baroku z Lecce”: klasyczne budynki zdobione są rzeźbami roślin i zwierząt, pyzatych putti i maskaronów w ciepłym żółtawym odcieniu lokalnego kamienia. Ale nie samym barokiem Lecce stoi – w mieście są też pozostałości z czasów cesarstwa rzymskiego, między innymi odkryty dopiero w XX wieku amfiteatr, którego duża część znajduje się pod zabytkami otaczającymi Palazzo del Seggio. Lecce to dobry przystanek w drodze na samo południe.


Wybrzeże Salento

Południe Apulii to także długa linia brzegowa. Między Torre San Giovanni a Santa Maria di Leuca rozciągają się „Malediwy Salento” –  kilometry piaszczystych plaż. Do „Malediwów” jednak im daleko, bywa też, że czystość plaż pozostawia do życzenia (przynajmniej poza sezonem). Nie umniejsza to jednak pięknym widokom i świadomości, że na wprost, wiele mil stąd, już tylko Afryka…:)


Podróż włoska czytana na nowo
Dariusz Czaja, Gdzieś dalej, gdzie indziej, Wołowiec 2010

Czy istnieje kraj częściej odwiedzany – duchem i ciałem – niż słoneczna Italia? „Podróż włoska dzisiaj to coś między udręką i ekstazą. Udręka jest bardzo realna – no bo ileż można. Bo jak tu zobaczyć na nowo i oryginalnie coś, co zostało już setki razy na wszelkie sposoby prześwietlone, sfotografowane i opisane…” pisze w książce Czaja. A jednak jemu udaje się znaleźć własną drogę i z reporterską przenikliwością oraz antropologicznym fachem przedstawia nietuzinkowy esej o sztuce, południowych Włoszech i podróżach w ogóle.

0 comments on “Podróż po obcasie włoskiego buta. Co warto zobaczyć w Apulii?

Dodaj komentarz