Okołopodróżne

Czy potrafimy odpoczywać w domu? Wbrew pozorom to nie takie proste

#zostanwdomu pokazało nam, że najtrudniej odpocząć w domu. Na co dzień trudno jest znaleźć czas na bycie tak po prostu, czyli to, czemu podróże bardzo sprzyjają. Podróżowanie bowiem to czas świąteczny – tak miło różni się od naszej codzienności. Nasza rzeczywistość ostatnio się zmieniła, ale wydaje się, że ten jej aspekt pozostał bez zmian: w codziennej gonitwie trudno znaleźć czas dla siebie, nawet jeśli nie wychodzimy z domu. Albo właśnie dlatego. 

Zdarzyło nam się kiedyś być w podróży długie sześć tygodni. Było to jeszcze w czasach, kiedy internetu szukało się w miejscowych kawiarenkach internetowych, ceny smsów były wysokie nawet wewnątrz Unii Europejskiej, o połączeniach telefonicznych nie wspominając. I to wcale nie było tak dawno temu! 🙂 Pod koniec podróży siedzieliśmy w ogródku kawiarni hiszpańskiego miasta i patrzyliśmy na mijających nas ludzi. I wtedy uświadomiliśmy sobie, że już od długiego czasu nigdzie nie pędzimy.

„Wysadzeni” z codzienności tak mało musimy, a tak wiele możemy. Bardziej jesteśmy, patrzymy, słuchamy.

Tymczasem w ostatnich dniach wielu z nas zostało zmuszonych do zostania w domu przez długie dni. Pojawił się obraz odpoczynku, zwolnienia, zatrzymania się. Słychać było głosy, że to dobra okazja do nadrobienia zaległości w lekturach, filmach i innych przyjemnościach. Szybko jednak zostały unieważnione przez ogrom nowych propozycji: dostęp do nowych filmów, starych tekstów prasowych, codzienne spotkania z reporterami, wykłady on-line, joga, fitnes, warsztaty gotowania… I nagle znowu znajdujemy się w tym pędzie, z poczuciem, że nie da się zrobić wszystkiego, że coś nam umyka, że wybór jest za duży.

Ten, kto mówił, że ten czas będzie dobrą okazją do odpoczynku, mylił się.

Bo to nie jest czas odpoczynku. To rzeczywistość tylko na innych warunkach. Wszystkie te nowe propozycje chcą zagospodarować nasz czas, którego wcale nie mamy więcej niż dwa tygodnie temu. Wręcz przeciwnie: zajęć co niektórym przybyło. Nauczanie domowe, zajęcie się dziećmi, praca zdalna (która bynajmniej nie służy wypoczynkowi) a do tego jeszcze domowe obowiązki. Po kilku dniach prysnęła bańka złudzenia, że to czas darowany, okazja żeby pobyć ze sobą więcej i intensywniej, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć.

W codziennym życiu patrzenie przed siebie, chociażby w ścianę, wydaje się stratą czasu. Wolne chwile staramy się wykorzystać maksymalnie, nie zmarnować ani sekundy. Przeczytać, zobaczyć, posłuchać. Poćwiczyć, posprzątać, ugotować. Myśli nie znoszą próżni, zawsze znajdą sobie jakieś zajęcie.

Dlatego takie ważne są dla nas podróże. To czas świąteczny, czas odpoczynku, kiedy zobowiązania i powinności są drastycznie ograniczone. Bycie tu i teraz jest łatwiejsze, kiedy jest się poza domem.

W podróży łatwiej o zatrzymanie się, zasłuchanie, zapatrzenie. Takie, które unieważnia czas, a nie go wykorzystuje. To odmieniane przez wiele przypadków „być tu i teraz”, które jest takie trudne w domu. Nie jestem jakąś specjalistką w slow life, wręcz przeciwnie. Od ponad dwóch lat na urlopie macierzyńskim każdego dnia walczę żeby z rutyny dnia zagarnąć dla siebie chociaż kilka chwil, w których nie będę myślała o tym, co muszę, ale o tym, co mogę.  I łatwo nie jest.

Dlatego tym wszystkim, którzy poczuli się oszukani kwarantanną, bo wieczorem padają na twarz i nie mają siły ruszyć palcem, nie mówiąc o nadrabianiu serialowych zaległości czy szybkim treningu po zaśnięciu dzieci przypominam:

Doba ma 24 godziny, to się nie zmieniło.

Możemy przeżywać ją inaczej, „być” bardziej, ale okoliczności są ku temu średnio sprzyjające.

Nam to podróże dają najwięcej okazji do tego żeby się zatrzymać. Za to chyba najbardziej je kochamy: za drastyczne ograniczenie bodźców, zobowiązań, obowiązków. Za okoliczności idealnie sprzyjające temu żeby po prostu patrzeć, słuchać, być. Za maksimum możliwości i minimum powinności. Toteż póki co niewiele zmieniamy w swojej rzeczywistości. I tak jak zwykle czekamy na kolejną podróż. Z tą subtelną różnicą, że zupełnie nie wiemy jak, kiedy i gdzie.

0 comments on “Czy potrafimy odpoczywać w domu? Wbrew pozorom to nie takie proste

Dodaj komentarz