Bośnia i Hercegowina

Bośnia i Hercegowina w jeden dzień z Chorwacji. 4 miejsca, które warto zobaczyć

Bośnia i Hercegowina to jeden z najbardziej fascynujących krajów Europy, a mimo to zaglądają tu nieliczni. Tymczasem atrakcje turystyczne (a przynajmniej ich spora część) Bośnia skrywa na małym skrawku swojego terytorium – niedaleko granicy z Chorwacją. To sprawia, że łatwo tu zaglądnąć choćby na jeden dzień i zakosztować Bałkanów w mniej komercyjnym wydaniu.


Jednodniówka w Bośni – kiedy warto?

Bośniacka pętla (a właściwie hercegowińska bo region należy do Hercegowiny) Pocitelj-Mostar-Medjugorje-Wodospady Kravica, osiągalna jest dla odwiedzających Dalmację Środkową i Południową. Właściwie każda lokalizacja poniżej Splitu pozwala na spokojny, całodzienny wyjazd. Ze Splitu do Mostaru pojedziemy ok. 2h 15 minut, z Makarskiej 1h 45 min.

Wycieczka do Mostaru i okolic może być też wartościową alternatywą do wizyty w Dubrowniku. Dubrownik – choć niemożna odmówić mu uroku – jest miastem drogim, rozdeptanym turystycznie, a latem wystawionym na słońce i nieznośne temperatury.

Dwa słowa o Bośni i Hercegowinie

Bośnia i Hercegowina to kraj podzielony – dosłownie i w przenośni. Dlatego też przez wielu określany jest kwintesencją Bałkanów – gorącego regionu, nieprzypadkowo nazywanego na przestrzeni wieków „kotłem”, w którym wymieszane są różne religie, tożsamości narodowe i niezależne wobec siebie pamięci historyczne.

Po wojnie w latach ’90 Bośnia została podzielona na dwie jednostki administracyjne: Federację Bośni i Hercegowiny oraz Republikę Serbską. Kraj zamieszkują Boszniacy (50%), Serbowie (30%) i Chorwaci (15%). Z geograficznego punktu widzenia Bośnię i Hercegowinę tworzą dwie krainy – to nie będzie zaskoczeniem – Bośnia i Hercegowina. Ta pierwsza to niemal 80% terytorium. Hercegowina zajmuje południowo-zachodni cypel kraju – dokładnie ten, na który Was teraz zabieramy.

JAK ZWIEDZIĆ BOŚNIĘ W JEDEN DZIEŃ – TRASA

 

ZAJRZYJ DO ŚREDNIOWIECZNEJ TWIERDZY W POCITELJ

Pierwszy przystanek po przekroczeniu granicy warto zrobić sobie w małej miejscowości Pocitelj (30 tys. mieszkańców). Osada ulokowana jest na brzegach Naretwy – tej samej rzeki, której wody będziemy podziwiać za kilka godzin w Mostarze. We wczesnym średniowieczu w Pocitelju wypoczywali po morskich wojażach miejscowi piraci. Miasteczko na swoim znaczeniu zyskało jednak dopiero w trakcie panowania tureckiego.

Turcy Pocitelj rozbudowali (to w tej chwili jeden z najlepiej zachowanych islamskich zespołów urbanistycznych w regionie). Powstał meczet, medresa, łaźnia, zajazdy, wzmocniono też twierdzę. Rozwój miasta zahamowany został dopiero w czasach monarchii austro-węgierskiej, a gród mocno ucierpiał także podczas wojny bałkańskiej. Strategiczne położenie geograficzne, które w dawnych wiekach determinowało rozwój Pocitelju, tym razem sprawiło, że w w trakcie wojny miasto oblegali najpierw Serbowie, a potem Chorwaci. Większość muzułmańskich mieszkańców miasta zginęła.

Pocitelj przeszedł niedawno solidną rekonstrukcję, twierdza jest dostosowana do potrzeb zwiedzających. Oprócz niej warto też zajrzeć do meczetu Šišman Ibrahim-pašy, a także do domu Gavrana Kapetanovicia – to piękny przykład osmańskiej architektury (w latach jugosławiańskich budynki zaadoptowano w kwartał artystyczny, gdzie przyjeżdżali pisarze i malarze. W czasie wojny kolonia artystyczna została zniszczona przez Chorwatów).

Pocitelj to dobre miejsce na doświadczenie pierwszych, pięknych krajobrazów okraszonych widokiem na Naretwę, ale też niestety pierwsze zderzenie z trudną bośniacką historią.

Tym bardziej okrutną, że wcale nieodległą w czasie. Bośnia jest krajem, gdzie ślady wojny są nadal silnie obecne w przestrzeni mentalnej (sztuka, filmy, świadomość społeczna), ale też materialnej (zniszczone budynki, muzea pamięci itp.). Szczególnie mocno widoczne jest to w Mostarze – niezwykle urokliwym mieście, którego wojna jednak nie oszczędziła. Nim jednak tam dotrzemy spróbujmy jeszcze w Pocitelju bośniackiej kawy, podawanej w mosiężnych tygielkach, parzonej na piasku lub żwirze.

Tak zaopatrzeni w nowe doświadczenia i smaki ruszamy dalej, do wspomnianego Mostaru – to niecałe 40 minut drogi z Pocitelj.

MOSTAR W JEDEN DZIEŃ – PRZESPACERUJ SIĘ STARÓWKĄ I POZNAJ HISTORIĘ „STAREGO” MOSTU

Mostar swój urok zawdzięcza pięknemu położeniu nad Naretwą. Szmaragdowa toń meandruje wokół miasta, wpływa zakolem na starówkę, a jej wody niespiesznie przepływają pod słynnym Starym Mostem. Mostar jest z nim niemal nierozerwalny. Nazwa miasta pochodzi od „mostari”, czyli „strażników mostu”. Jego biały łuk wznosi się na wysokość prawie 29 metrów. Każdego dnia na murach mostu staje kilku śmiałków. Za opłatą zebraną od turystów rzucają się głową w dół do rzeki, rozprostowując ręce tuż przed zanurzeniem.

mostar

Beztroska, kameralna atmosfera mostarskiej starówki (mimo tłumu turystów) tuszuje (ale może to dobrze?) wojenny dramat miasta, którego symbolem było zniszczenie… Starego Mostu. Ten obecny ma bowiem ledwie 15 lat. Po odbudowie oddano go do użytku w 2004 roku. Oryginał  zbudowany w 1566 roku runął pod chorwackim ostrzałem do Naretwy 9 listopada 1993 roku.

Stary-nowy most jest centralnym punktem Mostaru i najważniejszym punktem rozpoznawczym starówki (Čaršija de Kujundžilu). Jego ramiona rozpostarte są między dwiema wieżami – Halebiją i Tarą. Nieco dalej znajduje się malowniczy meczet Ćejvan-Ćehaja (zbudowany w 1552 roku). Most i meczet łączy uliczka Kujundžiluk. Znajduje się tu wiele kramów, sklepów z pamiątkami i zakładów rzemieślniczych. Gdzieniegdzie słychać brzdęk ręcznie wyrabianej biżuterii z mosiądzu. Warto zajrzeć też na targ Tepa, gdzie łatwo znaleźć lokalne produkty. Niedaleko znajduje się też warty zobaczenia meczet Karađoz-bega, największy w całej Hercegowinie. Zwiedzanie starego miasta powinno nam zająć ok. 2 godzin.

 

ZOBACZ SŁYNNE MEDJUGORJE (MEDZIUGORIE)

Z Mostaru do Medjugorje to zaledwie 25 kilometrów. To tutaj w 1981 roku szóstce dzieci miała objawić się Matka Boska, a objawienia trwają do dziś (część z widzących ma je codziennie). Co ciekawe, kościół katolicki nie potwierdził jeszcze oficjalnie cudów z Medjugorje (do ich oceny powołano w Watykanie specjalną komisję). Mimo to, do małej miejscowości na południu Hercegowiny pielgrzymują prawdziwe tłumy (ok. 2,5 mln osób rocznie).

Centralnym punktem Medjugorje jest kościół św. Jakuba (cały kompleks nazywany jest Sanktuarium Królowej Pokoju) za którym znajduje się specjalnie wydzielona przestrzeń do odprawiania nabożeństw. Nieco dalej znajduje się Podbrdo, czyli wzgórze objawienia do którego wiedzie Droga Krzyżowa. W miejscach objawień ustawiono krzyże.

Jak zawsze przy okazji takich miejsc, pojawia się pytanie czy Medjugorje będzie atrakcyjnym miejscem dla osób niewierzących? Z czysto obiektywnego punktu widzenia raczej nie – miasteczko niczym specjalnym się nie wyróżnia, ulice prowadzące do kościoła wypełniają stragany z dewocjonaliami, a sama świątynia jest raczej skromna w wartość zabytkową czy architektoniczną.

Z drugiej strony Medjugorje może być fascynujące z socjologicznego punktu widzenia. Wszak niepotwierdzone nawet przez Watykan cuda uczyniły z nikomu nieznanej wioski w środku Bałkanów jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na świecie. Medjugorje szczególną estymą cieszy się we Włoszech. Znana jest historia Cesare Prandelliego, trenera włoskiej kadry w piłce nożnej, który podczas EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie przed najważniejszymi meczami wsiadał w samolot i odwiedzał Medjugorje, prosząc o modlitwę za swoją drużynę (Włosi zostali wicemistrzami Europy).

medjugorje

Równolegle jednak Watykan zakazywał organizowania przez parafie i diecezje pielgrzymek do Medjugorje (miały mieć tylko charakter prywatny). Papież Franciszek dopiero w maju 2019 cofnął ten zakaz, zaznaczając jednak, że nie oznacza to uznania „autentyczności objawień”. Opór Watykanu wynika m.in. z treści objawień przekazywanych przez widzących – często zawierających teologiczne błędy.

ZRELAKSUJ SIĘ ODWIEDZAJĄC WODOSPADY KRAVICA

Wizytę w Bośni i Hercegowinie warto zakończyć sięgając po jeszcze jeden hercegowiński cud – tym razem potwierdzony, bo to cud przyrody – Wodospady Kravica. Zespół wodospadów rozciągnięty na szerokości 100 metrów na rzece Trebižat staje się coraz popularniejszy, choć jeszcze kilka lat temu dojazd do Kravicy znany był tylko miejscowym. Wysokie na 25 metrów wodospady robią duże wrażenie, zwłaszcza, że można do nich podpłynąć i eksplorować od wewnątrz. Więcej o tym miejscu pisaliśmy tutaj: rajskie wodospady Kravica.

wodospady kravica

BONUS: ODWIEDŹ NIEZWYKŁE SARAJEWO

To pomysł na rozszerzenie wizyty w Bośni, do zrobienia z powyższymi propozycjami w ciągu trzech dni. Samochodem z Mostaru do Sarajewa dojedziemy w ok. 2h (130km). Nie znamy tej drogi – my pokonywaliśmy ten odcinek pociągiem linii Mostar – Sarajewo. Trasa jest niezwykle malownicza, a tory wiją się granicami Parku Narodowego Blidinje. Względy turystyczne sprawiły, że trasa jest obsługiwana nowoczesnym składem, a podróż robi duże wrażenie.

mostar sarajewo train
Widoki z pociągu na trasie Mostar- Sarajewo robią wrażenie!

Równie pięknie położone jest Sarajewo. Miasto osadzono między wzgórzami i – jak na stolicę – jest wręcz przytulne. Sarajewo to miasto wielu kultur i dla nas jedna z najciekawszych stolic Europy, której na pewno warto poświęcić więcej miejsca. Dla potrzeb tego podsumowania wymieńmy jednak przede wszystkim Baščaršije, czyli targ na orientalnej starówce, która przenosi w czasie do wieków panowania otomańskiego (warto odwiedzić m.in. meczet Gazi Husrev-begova) i plac ze studzienką Sebilj – jak podają przewodniki, pozostałością jednego z pierwszych wodociągów w Europie.

Z orientem przywołującym na myśl Stambuł sąsiadują kamienice w austro-węgierskim klimacie rodem z Budapesztu czy Wiednia. Ta mozaika, jak cała Bośnia fascynuje i na długo pozostaje w pamięci.

Plac i studnia Sebilj to główny punkt orientacyjny Sarajewa i kwintesencja klimatu orientalnej części miasta.

Zielona karta Bośnia i Hercegowina – ile kosztuje

Pamiętajcie – aby podróżować po Bośni musimy posiadać zieloną kartę. To międzynarodowy certyfikat poświadczający, że samochód posiada ubezpieczenie OC obowiązujące w kraju, gdzie jest ona wymagana. W przypadku wyrządzenia szkód osobom trzecim przez kierującego pojazdem posiadającym zieloną kartę, zapłaci za nie ubezpieczyciel. Dlatego warto o niej pamiętać. Na szczęście jej wyrobienie najczęściej nic nie kosztuje. Trzeba natomiast wystąpić o jej wystawienie u ubezpieczyciela.

jakysPowojenny portret Bośni
Wojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła. Wołowiec 2013.

Tochman opowiada o kraju zmęczonym wojną, która jednak dla jego mieszkańców nie skończyła się z chwilą podpisania ostatniego układu pokojowego. Jak w filmowej „Grbavicy” zmagania z wojennymi wspomnieniami dla bohaterów książki Tochmana stały się codziennością, którą podtrzymują badania nad srebrenickimi mogiłami. Strach, trauma i to uczucie – jakbyś kamień jadła.


A na koniec nadajmy Bośni trochę świeżego spojrzenia! Nowe, bośniackie brzmienia (teledysk kręcony w Mostarze, gdzie urodziła się wokalistka).

0 comments on “Bośnia i Hercegowina w jeden dzień z Chorwacji. 4 miejsca, które warto zobaczyć

Dodaj komentarz