Bośnia i Hercegowina

Bośnia i Hercegowina. Wyprawa po nowe punkty widzenia (i słodką kawę z tygielka)

mostar bośnia co warto zobaczyć

Bośnia i Hercegowina to kraj, który warto zobaczyć nie tylko ze względu na wyjątkowe miejsca, ale po to by sięgnąć po nowe punkty widzenia. Nie ma chyba w Europie krainy o tak złożonej, a zarazem nieodkrytej tożsamości. Wyprawa do Bośni to najbliższa nam okazja do podróży w jej pierwotnym wymiarze – po odkrycie czegoś zupełnie nowego. 

„Ostania europejska wojna”

Bośnia. Dziwny to kraj, który wita na wjeździe serbską flagą wbitą w ogrodzenie pozłacanej cerkwi. I to tylko po to, by po godzinie drogi zatrzymać kierowcę przed weselnym korowodem ozdobionym w biało-czerwone, chorwackie szachownice. Dziwny to kraj, w którym punkty karne zarobione w jednej części kraju, w drugiej nie mają już żadnego znaczenia.

Bo Bośnia to prowizoryczność formy. Kraj utkany na delikatnej nici porozumienia narzuconego z zewnątrz. Kruchy i – wydaje się – gotowy do zdmuchnięcia przez pierwszy podmuch historii.

bośnia i hercegowina co zwiedzić
Koszulka na targu w Mostarze

Bieg zdarzeń zresztą Bośni nigdy nie omijał. Swoje epicentrum znalazł wtedy gdy Zachód przepowiedział „koniec historii” i zaczął mościć się w pozimnowojennym porządku. To wtedy u stóp Gór Dynarskich, nad Naretwą, Sawą, Driną i na skrawku Kotliny Panońskiej – czyli mówiąc wprost, w miejscach, o których przeciętny Europejczyk nie ma pojęcia, śmiercionośna siła wezbrała i podniosła z ziemi wszystkie brudy zamiatane dotąd pod dywan.

Ten dywan, uszyty był zresztą z całkiem szlachetnych włókien. Może momentami tandetny, ale jednak na tle wielu innych stawał się obiektem pożądania. Niektórzy wyczuwali nad nim aromat lawendy i pomarańczy. Inni – zapach wolności. Nazywał się Jugosławią.

Wybuchła wojna (1992-1995), która naznaczyła obraz Bośni do dzisiaj. Takie nazwy, jak „Sarajewo” czy „Vukovar” wywołują gęsią skórkę – zarówno jako obietnice podróży, ale też źródła niepokoju.

Bośnia to była ostatnia europejska wojna, na którą mogłem liczyć. Moje dzieciństwo przesiąknięte było wojną. Żyliśmy wojną, wspominaliśmy wojnę, podziwialiśmy ją, baliśmy się jej i pragnęliśmy – pisał Andrzej Stasiuk w „Dzienniku pisanym później” – Jechać do Bośni to było jak cofać się w jakąś fazę prenatalną. Bo to się miało we krwi, przekazane przez rodziców i dziadków, to krążyło w żyłach i brakowało tylko rzeczywistego obrazu w skali jeden do jednego.

Tak też jechałem do Bośni po raz pierwszy. Chłonąłem Mostar i Sarajewo jak jakieś wojenne lapidaria, rezerwuary autentycznego doświadczenia wojny. Autentycznego bo tak bliskiego – w końcu jestem z pokolenia, które pamięta migawki tego konfliktu w telewizji. Zagłębiałem się w reportażach, przeglądałem stare nagrania, słuchałem Bijelo Dugme, a na kanwie wspomnień tematem pracy magisterskiej uczyniłem ochronę ludności cywilnej w prawie konfliktów zbrojnych, obierając za przykład przede wszystkim Sarajewo. Sarajewo, mile moje…

Dwie Bośnie, ale która prawdziwa?

Do Bośni wróciłem po latach. W poszukiwania życia. Od teraz podróż przez Bośnię miała być drogą porzucania demonów. Zaglądnąłem więc do wnętrza wodospadów w Kravicy, w Mostarze czekałem na śmiałków skaczących ze Starego Mostu, w Travniku wsłuchiwałem się w śpiew muezina, a w Sarajewie wraz z dziećmi bryczką wjechałem do podmiejskiego parku Vrelo Bosne. Jakby wczoraj nie było.

I tylko „sarajewskie róże” rozlane gdzieś na chodnikach nie dawały zapomnieć o jarzmie przeszłości. Zdałem sobie sprawę, że żadne z moich wyobrażeń nie jest wolne od tego drugiego. Bośnia i Hercegowina nie jest już krajem pogrążonym w wojennej traumie, ale nie jest też krajem, który potrafi i chce zapomnieć o tym co było.

To chyba jeden z głównych powodów, dla których podróż do Bośni może być fascynującą wyprawą w nieznane. W sensie geograficznym, bo to nieprzedeptany region. Jak mało który w Europie może dać namiastkę podróżniczego odkrycia w jego pierwotnym rozumieniu. Ale też w nieznane rejony naszych wyobrażeń, prostych kalek, kulturowych znaczeń, a przede wszystkim w konfrontację z ludzkim złem, namacalnym, którego nie można puścić mimo uszu, bo to dawno, dawno temu i nieprawda. No, a gdyby do nas przyszła… skłamałbym, że wyszłaś, że na świat nie przyszłaś, kłamałbym jak popadnie, choć kłamać córeńko nie ładnie, oj nieładnie.

CO WARTO ZOBACZYĆ W BOŚNI I HERCEGOWINIE?

Wiele osób do Bośni trafia na krótko, podczas pobytu w południowej Dalmacji. Jeżeli do nich należysz, zachęcamy do przeczytania naszego jednodniowego przewodnika:

Bośnia i Hercegowina w jeden dzień z Chorwacji. 4 miejsca, które warto zobaczyć.

Planując podróż do Bośni na dłużej warto poświęcić co najmniej jeden, intensywny tydzień. Wówczas można zwiedzić kraj, jadąc zróżnicowaną trasą z północy kraju na południe aż nad Adriatyk. Oto nasza sugestia:

Jajce – Travnik – Sarajewo – Mostar – Medjugorje – Blagaj – Pocitelj – Wodospady Kravica

Jajce

Nazwa wokół której trudno przejść obojętnie. Nie jest zresztą przypadkowa, bo miasteczko wznosi się na wzgórzu o owalnym kształcie. W XV wieku miasto było siedzibą ostatniego bośniackiego króla Tvrtka II Tvrtkovica. To wówczas przeżywało swój największy rozkwit. To z tamtego okresu wywodzi się górujący nad miastem zamek królów bośniackich. Prawdziwą atrakcją stanowi jednak znajdujący się u podnóża twierdzy wodospad.

jajce wodospad

Nawet po wcześniejszych odwiedzinach w Kravicy, wodospad w Jajce robi duże wrażenie. Można podziwiać go zarówno z góry, jak i podejść na dół (czeka na nas przy okazji przyjemne ochłodzenie – pęd powietrza sprawia, że w powietrzu unosi się przyjemna bryza). Jajce zostały dotkliwie zniszczone podczas wojny w latach ’90. Co ciekawe ucierpiał także wodospad, który kiedyś miał 30 metrów wysokości, dziś tylko 20.

Travnik

To kwintesencja Bośni. Miasteczko położone jest w sercu kraju, pomiędzy zielonymi wzgórzami. Przydomek „europejski Stambuł” jaki pojawia się w jego kontekście nawet nie jest na wyrost. To po prostu nieporozumienie 😉 Niemniej Travnik ma swój kameralny klimat, dawnej bośniackiej prowincji podczas okupacji tureckiej.

travnik

To właśnie dobrze zachowane budowle z czasów otomańskich wpływają na charakter miasta (m.in. „kolorowy meczet” Sulejmanije). Na wzgórzu nad miastem wznosi się okazała twierdza, do której warto zajrzeć choćby dla pięknego widoku. Po jej odwiedzeniu warto zjechać nad potok Plava Voda, gdzie rozsiadły się knajpki i restauracje, a całe miejsce ma przyjemny klimat podmiejskiego bulwaru (nad rzeką poprowadzono urokliwe kute mostki).

travnik twierdza

Sarajewo

Dla nas jedna z najciekawszych europejskich stolic. Mieszanka kulturowa, która pozwala podczas spaceru jedną ulicą przenieść się w czasie i przestrzeni zupełnie gdzie indziej. Sarajewo to Bascarsija (centrum tureckiej dzielnicy) z meczetami, sukiennicami, bazarami i małymi sklepikami rzemieślników. Ale Sarajewo to także ulica Strosmajerowa i część miasta żywo budząca skojarzenia z Wiedniem, Krakowem czy Lwowem.

Na przytulny (jak na stolicę) klimat Sarajewa wpływa też położenie. Miasto ulokowane zostało między wzgórzami (przygotujcie się na sporo stromych podejść), a z samego zatłoczonego centrum szybko można przenieść się na górski szlak (dzięki specjalnej kolejce linowej). To trochę tak jakby z okolic Wawelu prowadziła 15-minutowa kolejka na szlak zbliżony charakter do Beskidu Śląskiego.

sarajewo

Na zwiedzanie Sarajewa warto poświęcić przynajmniej trzy dni. Polecamy zajrzenie do muzeów m.in. dotyczących oblężenia miasta. Warto też rozsmakować się w miejscowej kuchni, która dzięki kulturowemu zróżnicowaniu pozwala na zakosztowanie wielu pozornie odległych smaków. W Sarajewie tak samo właściwe będzie delektowanie się wiedeńskim tortem z wiśniami, jak i cevapami z miejscowej cevabdzinicy (restauracja specjalizująca się w przygotowaniu tego dania).

Mostar

Mostar to być może najpiękniejsze miasto Bośni i Hercegowiny. Mostarska starówka umiejscowiła się po dwóch stronach szmaragdowych wód Naretwy. Symbolem miasta, w samym sercu starówki (Čaršija de Kujundžilu) jest stary-nowy most. Jego ramiona rozpostarte są między dwiema wieżami – Halebiją i Tarą. Nieco dalej znajduje się malowniczy meczet Ćejvan-Ćehaja (zbudowany w 1552 roku).

mostar bośnia co warto zobaczyć

Przeczytaj też: Mostar. Co symbolizuje krzyż nad miastem i dlaczego wzbudza kontrowersje?

Most i meczet łączy uliczka Kujundžiluk. Znajduje się tu wiele kramów, sklepów z pamiątkami i zakładów rzemieślniczych. Gdzieniegdzie słychać brzdęk ręcznie wyrabianej biżuterii z mosiądzu. Warto zajrzeć też na targ Tepa, gdzie łatwo znaleźć lokalne produkty.

mostar stary most

Pocitelj

We wczesnym średniowieczu w Pocitelju wypoczywali po morskich wojażach miejscowi piraci. Miasteczko na swoim znaczeniu zyskało jednak dopiero w trakcie panowania tureckiego. Turcy Pocitelj rozbudowali (to w tej chwili jeden z najlepiej zachowanych islamskich zespołów urbanistycznych w regionie). Powstał meczet, medresa, łaźnia, zajazdy, wzmocniono też twierdzę.

pocitelj

Rozwój miasta zahamowany został dopiero w czasach monarchii austro-węgierskiej, a gród mocno ucierpiał także podczas wojny bałkańskiej. Obecnie największą atrakcją miasteczka jest odrestaurowana twierdza, malowniczo wznosząca się na wzgórzu z widokiem na Naretwę.

pocitelj

Medjugorje

To tutaj w 1981 roku szóstce dzieci miała objawić się Matka Boska, a objawienia trwają do dziś (część z widzących ma je codziennie). Co ciekawe, kościół katolicki nie potwierdził jeszcze oficjalnie cudów z Medjugorje (do ich oceny powołano w Watykanie specjalną komisję). Mimo to, do małej miejscowości na południu Hercegowiny pielgrzymują prawdziwe tłumy (ok. 2,5 mln osób rocznie).

medjugorje

Centralnym punktem Medjugorje jest kościół św. Jakuba (cały kompleks nazywany jest Sanktuarium Królowej Pokoju) za którym znajduje się specjalnie wydzielona przestrzeń do odprawiania nabożeństw. Nieco dalej znajduje się Podbrdo, czyli wzgórze objawienia do którego wiedzie Droga Krzyżowa. W miejscach objawień ustawiono krzyże.

Wodospady Kravica

Zespół wodospadów rozciągnięty na szerokości 100 metrów na rzece Trebižat staje się coraz popularniejszy, choć jeszcze kilka lat temu dojazd do Kravicy znany był tylko miejscowym. Wysokie na 25 metrów wodospady robią duże wrażenie, zwłaszcza, że można do nich podpłynąć i eksplorować od wewnątrz.

Przeczytaj więcej o wodospadach: Bośnia i Hercegowina. Rajskie wodospady Kravica

wodospady kravica
Wodospady Kravica są równie piękne jak Krka czy Plitvice. Każde z tych miejsc ma swój niepowtarzalny urok.

Bośnia i Hercegowina – informacje praktyczne

Dowód czy paszport?

Przekraczanie granicy odbywa się na podstawie dowodu osobistego lub paszportu. Od 11 czerwca 2021 roku na granicy wymagane jest okazanie negatywnego testu na COVID-19 typu PCR lub antygenowego wykonanego w ciągu 48h, licząc od momentu wykonania testu. Zwolnione z posiadania testów są osoby zaszczepione. Tak wygląda w chwili pisania tekstu, ale obostrzenia covidowe warto sprawdzić osobiście przed wyjazdem na stronie gov.pl/web/dyplomacja/bosnia-i-hercegowina.

Przeczytaj też: Bałkany. Jakie książki warto przeczytać przed wyjazdem?

Jaka waluta obowiązuje w Bośni i Hercegowinie?

W Bośni płacimy markami konwertybilnymi (zamiennymi). To waluta, która ma ustalony sztywny kurs. Obecnie jeden euro to 1,95583 KM.

Ceny w Bośni i Hercegowinie

Jest taniej niż w Polsce. Obiad w centrum Sarajewa dla czteroosobowej rodziny to koszt ok. 70 złotych. Nocleg na trzy noce w stolicy Bośni można w całkiem dobrych warunkach zamknąć w kwocie 500 złotych.

Podróż samochodem po Bośni

Przed wjazdem obawialiśmy się stanu dróg w Bośni. Wcześniej podróżowaliśmy autobusami i pociągiem (polecamy trasę kolejową Mostar-Sarajewo). Stan głównych dróg miło nas zaskoczył – drogi są wyremontowane i jazda nimi nie sprawia trudności. Warto jednak wziąć pod uwagę, że Bośnia to kraj górzysty i większość dróg poprowadzona jest w dość krętych wąwozach. Widoki z trasy – gwarantowane.

mostar sarajewo train
Widoki z pociągu na trasie Mostar- Sarajewo robią wrażenie!

Osobną kwestią stanowią warunki ubezpieczenia – Bośnia jest poza Unią, więc przed wjazdem należy okazać zieloną kartę (w Polsce powinien wystawić ją za darmo ubezpieczyciel).

W Internecie można znaleźć sporo informacji o kradzieżach samochodów w Bośni (szczególnie niemieckich marek). Coś musi być na rzeczy, ponieważ część noclegów reklamowanych jest miejscem parkingowym już w samej swojej nazwie. Podczas naszego pobytu staraliśmy się parkować albo w hotelowym garażu albo na płatnych parkingach w widocznym miejscu. Sami nie doświadczyliśmy jednak żadnych niepokojących sytuacji w związku z zagrożeniem naszego bezpieczeństwa.

Na co uważać w Bośni? Na roaming 😉

To ważne, bo łatwo z przyzwyczajenia pozostawić w komórce włączone dane mobilne. Bośnie i Hercegowina nie jest w Unii Europejskiej. Chwila nieuwagi może więc nas srogo kosztować po powrocie z wyjazdu. Jeśli odruchowo łączymy się z Internetem przez smartfon – na pierwsze dni w Bośni warto ustawić sobie w komórce tryb samolotowy.

jakysPowojenny portret Bośni
Wojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła. Wołowiec 2013.

Tochman opowiada o kraju zmęczonym wojną, która jednak dla jego mieszkańców nie skończyła się z chwilą podpisania ostatniego układu pokojowego. Jak w filmowej „Grbavicy” zmagania z wojennymi wspomnieniami dla bohaterów książki Tochmana stały się codziennością, którą podtrzymują badania nad srebrenickimi mogiłami. Strach, trauma i to uczucie – jakbyś kamień jadła.

A na koniec chyba najsłynniejsze wykonanie ludowej pieśni „Đurđevdan je” w wykonaniu sarajewskiego Bijelo Dugme.

0 comments on “Bośnia i Hercegowina. Wyprawa po nowe punkty widzenia (i słodką kawę z tygielka)

Dodaj komentarz