Iran

Persepolis. Ruiny najbogatszego miasta pod słońcem

persepolis

Do Persepolis najłatwiej dotrzeć taksówką. Zrobił tak Ryszard Kapuściński, kiedy pod koniec lat 70 opuścił na moment rozgrzany rewolucyjną emocją Teheran i odwiedził miasto Kserksesa. Jego „Szachinszacha” zostawiliśmy w Polsce. Dla bezpieczeństwa, na wypadek oczytanych i skrupulatnych pograniczników. Ale całą wyprawę przemierzaliśmy z „Podróżami z Herodotem” w plecaku. Choć od wizyty Kapuścińskiego minęło pół wieku, były doskonałym przewodnikiem w głąb historii „najbogatszego miasta pod słońcem”.

Persepolis to nazwa nadana przez Greków. Dla Persów była to Pārsa. Powstała ok. 518 r p.n.e. za panowania Dariusza I, ale lata świetności miasta to okres panowania Kserksesa. Obecnie położone jest 70 kilometrów od tętniącego życiem Szirazu w południowo-zachodnim Iranie i ciągle góruje nad pustynną okolicą.

– Robi się widno i wtedy ukazuje się Persepolis w całym królewskim majestacie. Jest to wielkie, kamienne miasto świątyni pałaców położone na gigantycznym, rozległym tarasie wykutym w stoku gór, które rozpoczynają się nagle, bez żadnych stadiów pośrednich, w miejscu, gdzie kończy się równina, na której teraz stoimy – pisze Kapuściński.

Kamienna platforma o wysokości 20 metrów i powierzchni 125 tys. m2, nie powstała przez przypadek. „Miasto Persów” miało być widoczne z daleka. Jego wielkość podkreślała majestat perskich szachinszachów z dynastii Achemenidów.

To wśród tego rodu byli ci najwięksi: Cyrus II Wielki, Dariusz I i Kserkses I. W szkolnym programie nauczania sąsiadują z zastępem greckich i rzymskich bogów. Ale stworzone przez nich miasto mitem nie było (choć na przestrzeni dziejów paroma zdążyło obrosnąć).

Nim wybudowano fundamenty, wewnątrz ogromnej płyty stworzono niewidoczny dla oka system kanalizacji. To właśnie umiejętne okiełznanie żywiołu i opracowanie systemu nawadniania, wyniosło Persów do roli najpotężniejszej cywilizacji swoich czasów. Woda, którą czerpali ze skał, była jak najcenniejsze kruszywo. Pod Persepolis powstała więc cała sieć wodociągów: ścieki odpływały rurami, a świeżą wodę sprowadzano specjalnymi instalacjami (kanatami).

Do miasta prowadzą szerokie i długie schody. Po jednej ich stronie ciągnie się wysoki, wykuty w ciemnoszarym, doskonale oszlifowanym marmurze relief przedstawiający lenników idących do króla, aby złożyć mu hołd lojalności i poddaństwa. […] W końcu jednak osiągamy szczyt i możemy obejrzeć się do tyłu. Widok jest wspaniały: pod nami, w dole, rozciąga się bezbrzeżna, o tej godzinie już cała w oślepiającym słońcu równina, przecięta jedną tylko drogą – tą prowadzącą do Persepolis.

persepolis

Od wizyty Kapuścińskiego, sceneria tego miejsca niewiele się zmieniła. U podnóża wielkiej płyty pojawiło się parę budek z okolicznościowymi bibelotami. Gdzieś w oddali pasterz z wielbłądem stoją przy drodze i czekają na amatorów – wcale nietaniej – fotografii.

U podstawy rzeźby skrzydlatego byka, tuż przy wejściu do miasta, ktoś wyżłobił swoje inicjały. Wkomponowały się w monument jak tatuaż, jak numer identyfikacyjny zabytku. „A.Thomas 1986”. Co ciekawe znak pozostał po zabezpieczeniu rzeźby szklaną płytą. Przez nieuwagę? Brak pieczołowitości? A może by świadczyć o niedawnej historii tego miejsca. Wszak regularne prace archeologiczne rozpoczęto dopiero w latach ’30 XX wieku.

persepolis

Co ciekawe, miasto budowali opłacani przez władcę robotnicy (wbrew ówczesnej praktyce, wedle której do prac angażowano przede wszystkim niewolników). Powstały imponujące konstrukcje: Wielkie Schody, 25-metrowa Brama Narodów, sala audiencyjna Apadana, Sala Stu Kolumn i pałace królów. Zdobione były złotem i srebrem, a reliefy na które zwrócił uwagę Kapuściński, ukazywały wizyty dygnitarzy z odległych krain (m.in. Ormian i Medów).

Ileż w to staranie włożonej latami pracy, ile znoju i mordęgi tysięcy i tysięcy ludzi. Iluż z nich zginęło, taszcząc te gigantyczne głazy? Ilu padło z wyczerpania i pragnienia? Czy te cuda mogłyby powstać bez owego cierpienia? Bez bata dozorcy? Bez strachu, który jest w niewolniku? Bez pychy, która jest we władcy? Słowem, czy wielkiej sztuki przeszłości nie stworzyło to, co jest w człowieku negatywne i złe? – pyta Kapuściński. – Ale jednocześnie, czy nie stworzyło jej przekonanie, że to, co w nim negatywne i słabe, może być przezwyciężone tylko przez piękno, tylko przez wysiłek i wolę jego tworzenia? I że jedno, co się nigdy nie zmienia, to jest kształt piękna? I żyjąca w nas jego potrzeba?

Historia wielkiego Persepolis kończy się po niespełna dwóch wiekach. Miasto podbił podczas swojej wielkiej wędrówki Aleksander Wielki (330 p.n.e.), a Persowie musieli uznać wyższość grecko-macedońskiej dominacji. Ruiny przez wieki spowijały piaski pustyni, ale nigdy nie zostały w pełni zasypane (widać to dobrze na starych rycinach). Miasto wróciło na arenę wielkiej polityki na początku lat 70 XX wieku. W Persepolis 2500 rocznicę założenia Imperium Perskiego postanowił świętować szach Mohammad Reza Pahlavi. Trzydniowa uczta miała kosztować ok. 100 mln dolarów i stała się jednym z symboli rozpasania autorytarnej władzy, które ostatecznie doprowadziło do wydarzeń Rewolucji Islamskiej z 1979 roku.

cytaty za: Ryszard Kapuściński, „Podróże z Herodotem”, Warszawa 2008

Persepolis – co warto wiedzieć, jak dojechać?

– najtańsza opcja dojazdu polecana przez Irańczyków: z terminala autobusowego w Shirazie minibusem do miejscowości Marvdasht. Koszt: 20-25 tys. riali. Następnie taksówką do Persepolis (wystarczy dwa razy machnąć po wyjściu z autobusu i od razu ktoś się zatrzyma). Koszt: 60-80 tys, riali.

– wstęp do Persepolis: 150 tys. riali od osoby

– na miejscu dostępne budki z jedzeniem, piciem i pamiątkami (ceny dla turystów wyższe niż dla miejscowych)

– Persepolis jest kompletnie odsłonięte, w dodatku na pustyni. Temperatury sięgają grubo powyżej 40C. Warto pamiętać o czymś na okrycie głowy (faceci, bo kobiety i tak muszą mieć hidżab;) ) + duża butelka wody

persepolis

„Persepolis” – wielokrotnie nagradzany film animowany Marjane Satrapi. Historia młodej Iranki żyjącej w okresie rewolucji islamskiej w 1979 roku.

0 comments on “Persepolis. Ruiny najbogatszego miasta pod słońcem

  1. Namówiliście nas. Będziemy w Iranie za miesiąc i na pewno tu zawitamy.
    A Wy w jakiej porze roku byliście?

  2. Dzięki! Trochę się tego boimy, że może być bardzo gorąco – bo my nie przyzwyczajeni do ubrań w upały…
    No i jeszcze ta temperatura na pustyni w słońcu…

  3. Będąc na miejscu widzieliśmy wiele młodych turystek, np. z Francji w obcisłych dżinsach i krótkiej koszulce do połowy pupy. Miejscowi raczej nie rzucali w nie kamieniami, choć widzieliśmy spojrzenia niektórych facetów…

Dodaj komentarz