Chiny

Wędrówka grzbietem smoka, czyli na szlaku skąpanych deszczem tarasów ryżowych w Chinach

Tarasy ryżowe w Longsheng, na południu Chin to magiczne miejsce. Mimo niepogody, schodkowe wzgórza są niezwykle fotogeniczne. Podobnie jak leżąca u ich stóp mała wioska Ping’an. W sezonie oblegana przez turystów, w kwietniu jeszcze cicha i pełna niezwykłego klimatu.

Wiosną w rejonie Longsheng panuje pora deszczowa. Jest gorąco, ale bardzo wilgotno. Nie jest też jeszcze tak zielono jak latem, gdy wzgórza pokrywają pędy ryżu. Ale mimo tych małych niedoskonałości warto tłuc się prawie 30 godzin pociągiem z Pekinu by zobaczyć to wszystko na własne oczy.

Tarasy w Longsheng nazywane też tarasami Grzbietu Smoka, powstały 500 lat temu.

Ich konstrukcja pozwala na trudnym terenie na lepsze nawadnianie sadzonek. Najwyższe wzgórza sięgają 800 m n.p.m. Wśród nich leży Ping’an. Wioska, która przypominała nam świat jak z baśni o małych skrzatach. Wśród drewnianych chat wiją się z dołu do góry kamienne ścieżki, często niezabezpieczone, nad małymi przepaściami, więc spacer „na czuja” po zmroku, bez latarki nie jest najlepszym pomysłem.

chiny

W tym miejscu żyje lud Dong – jedna z niezliczonych mniejszości etnicznych w Chinach. Tradycyjne stroje charakteryzują przede wszystkim niezwykłe kobiece fryzury. Pod niepozornym kokiem, niezależnie od wieku, kryją długie aż po kolana, kruczoczarne włosy.

Napływ turystów, choć na wiosnę jeszcze prawie niewidocznych, silnie oddziałuje na mieszkańców tej małej wioski.

Idąc szlakiem pomiędzy tarasami, można natknąć się na starsze mieszkanki oferujące wspólne zdjęcie. To najsympatyczniejsze „nagabywaczki” jakie spotkaliśmy. Po zrobionym zdjęciu koniecznie chcą zobaczyć jak wypadły, nie szczędząc przy tym żartów z samych siebie. Na każdym kroku, słyszeliśmy też serdeczne i bezinteresowne „nihao”, czyli „cześć”, „dzień dobry”.

chiny

Niżej, w wiosce jest już trochę mniej przyjemnie, gdy widzimy wycieczkę „białych” z walizkami i elektroniką. Wnoszeni są przez miejscowych w lektykach, a Ping’anie dźwigają kosze z ich ekwipunkiem.

Tarasy ryżowe – jak dojechać?

Dojazd do Ping’an, busem z Guilin zajmuje około 3h. O cenę warto się targować. W naszym wypadku wyszło ok. 60zł za dwie osoby. Zapłacić będziemy musieli także za wstęp na teren Longsheng. Nocleg w hostelu przypominającym nasze górskie schroniska to „wydatek” rzędu 12zł od osoby, przy uwzględnieniu zniżki z karty ISIC.

tarasy ryżowe chiny

Chińskie przemiany u progu XXI wieku
Peter Hessler, Przez drogi i bezdroża. Wołowiec 2013.

To kolejna książką korespondenta „New Yorkera” o Kraju Środka. Tym razem, po kilku latach od napisania pierwszej z nich, wyrusza w podróż po Chinach by zobaczyć jak zmienił się kraj na przestrzeni ostatnich lat. To podróż nie tylko w miejscu i czasie, ale także, a może przede wszystkim, podróż do wnętrza chińskiej mentalności. W ostatnich dekadach (zwłaszcza w dużych miastach), zaszły w niej zmiany porównywalne do tych widocznych gołym okiem: liczonych w metrach wysokości – szanghajskich drapaczy chmur, czy kilometrach długości – nowych autostrad.

0 comments on “Wędrówka grzbietem smoka, czyli na szlaku skąpanych deszczem tarasów ryżowych w Chinach

Dodaj komentarz