podróże z dzieckiem

Chusta w domu i w podróży – w czym i jak nosić dziecko w górach

chusta do noszenia dziecka

Pojawienie się nowego członka rodziny wiele zmienia. Nie oznacza jednak, że trzeba ze wszystkiego zrezygnować. A już na pewno nie z aktywności wszelkiej i podróży – wystarczy tylko zaopatrzyć się w odpowiedni asortyment. U nas takim asem w rękawie okazała się chusta.

Od początku zakładaliśmy, że będziemy nosić dziecko w chuście. Kierowaliśmy się tym żeby Maluch był jak najbliżej nas, poza tym chusta wydawała nam się bardzo naturalnym i prostym sposobem bycia z dzieckiem. Pierwszy raz zachustowaliśmy Młodego Człowieka, kiedy miał dwa tygodnie i od tego czasu chusta była pod naszą ręką zawsze – w domu i w podróży. Pomijając aspekt emocjonalny, taka chusta to rozwiązanie ściśle praktyczne, które bardzo ułatwia bycie aktywnym z Małym Człowiekiem.

Przede wszystkim chusta uwalnia ręce. Kto miał do czynienia z dzieckiem-chcę-być-ciągle-na-ręku ten wie, jakie to ułatwienie w domu. A komu trafił się egzemplarz raczej niewózkowy jak nasz, ten doceni możliwość noszenia malucha w chuście a nie na rękach, jednocześnie biodrem popychając wózek. Znacie to? 😉
Chusta ułatwia też spacery po mieście – szczególnie takim, gdzie większość lokali znajduje się na poziomie dwóch, trzech schodków. Placówka pocztowa, jedna z filii biblioteki, najbliższy warzywniak – to tylko niektóre z miejsc w naszym akurat mieście, gdzie z wózkiem nie miałam czego szukać. A wystarczy zamotać Malucha, na plecy wrzucić plecaczek i miasto nie ma dla nas żadnych barier. Swoją drogą dopiero na spacerach z wózkiem uświadomiłam sobie jak wiele ich w naszych miastach dla matek z dziećmi i niepełnosprawnych – niewiele upraszczając, do spacerowania pozostają parki, ale to temat na inną okazję.

Ale chusta przede wszystkim była niezastąpiona na wszelkiego rodzaju wyjazdach! Jak wspominałam, nasze dziecko początkowo było wyjątkowo niewózkowe i przebywało  wózku jedynie odłożone po uśpieniu i do pierwszego wybudzenia. W wielu sytuacjach, gdzie wózek wydaje się oczywistym rozwiązaniem u nas działała jedynie chusta. Służyła więc jako transporter Młodego Człowieka w czasie spacerów, który z reguły łatwo w niej zasypiał a po drzemce był zawsze w świetnym humorze, wszak wyprzytulany i wykołysany nie miał na co narzekać. W temacie spacerów pozostaje chodzenie po górach, o czym więcej pisałam tutaj i klasyczne zwiedzanie – mogliśmy pójść właściwie wszędzie i nie obrażać się na miasta za kocie łby na rynku czy na bazary za ich hałas i panujący na nich tłok.  Z takim dwumiesięcznym bobasem w chuście mogliśmy też na przykład spokojnie zjeść śniadanie w hotelu, co bez niej nie byłoby łatwe. Pomocna okazała się także na lotnisku – uśpiony w niej Maluch przespał cały niemal czterogodzinny wieczorny lot.

No i najważniejsze – w chuście dziecko ma zapewnione maksimum poczucia bezpieczeństwa i może spokojnie obserwować świat, nie czując przy tym dyskomfortu otaczającym go tłumem, hałasem czy nowymi miejscami. Co więcej, obserwuje wszystko z takiej perspektywy jak my, obserwuje ludzi, interakcje między nimi, ogląda otoczenie – osobiście bardzo mnie cieszy patrzenie jak chłonie wszystko z zainteresowaniem od pierwszych miesięcy życia, wózek nie daje leżącemu dziecku takich możliwości.

Korzystajcie więc z możliwości, jakie daje chusta Wam i Maluchom, motajcie i noście w domu i na wyjazdach, będą Państwo zadowoleni 🙂

0 comments on “Chusta w domu i w podróży – w czym i jak nosić dziecko w górach

Dodaj komentarz